Archiwum: rok 2014

 2018  2017  2016  2015  2014  2013  2012  2011  2010  2009  2008  2007  2006  2005  2004  2003  2002  2001  2000  1999  1998  1997  1996  1995  1994  1993  1992  1991  1990  1989  1988  1987  1986

Rok 2014 - XXVIII sezon artystyczny

Andrzej Poniedzielski

Andrzej Poniedzielski 
wybitny poeta, konferansjer, obdarzony niezwykłą osobowością estradową.

„Wieczór liryczny”

Akompaniament: Andrzej Pawlukiewicz

22 listopada 2014

Charakterystyczna twarz Andrzeja Poniedzielskiego podczas koncertu

Strona internetowa Andrzeja Poniedzielskiego
Andrzej Poniedzielski na wikipedii 

«Młodość przychodzi z wiekiem» czyli wieczór liryczny z Andrzejem Poniedzielskim.

Poeta, konferansjer, artysta kabaretowy Andrzej Poniedzielski był Barbórkowym gościem Klubu Miłośników Żywego Słowa. W koncercie akompaniował mu aranżer wielu jego piosenek, Andrzej Pawlukiewicz. Obaj panowie występują razem od lat kilkudziesięciu, tworząc zespół APAP, który ma zaszczyt i przyjemność wędrować przez życie z pieśnią na ustach i klawiszach - zakomunikował poeta we wstępie i wyraził skrajne wzruszenie faktem, iż oklaski na jego powitanie były porównywalne w sile brzmienia z tymi, jakimi publiczność zareagowała na wiadomość o niepodrożeniu abonamentów klubowych na rok następny. Zanosiło się więc na niebywały sukces zagraniczny. Na wieczór autorski złożyły się piosenki przeplatane opowieściami o wątkach autobiograficznych i anegdotami.

Andrzej Poniedzielski pochodzi z głębokiej Kielecczyzny, gdzie partyzancka przeszłość wciąż jest żywa. Był bardzo poręcznym dzieckiem. Rodzice mogli go w ciepłych porach roku wystawiać do sadu, zaopatrzyć w poniemiecki hełm napełniony śrubkami i nakrętkami, i pacholę–Kopciuszek, wersja kielecka - godzinami dopasowywało jedne do drugich, nie wadząc nikomu. Te spokojne zabawy przyczyniły się zapewne do rozwoju zainteresowań technicznych chłopca, gdyż jako szkołę średnią wybrał Technikum Elektroniczne w Kielcach a następnie ukończył Politechnikę Świętokrzyską z tytułem magistra inżyniera automatyki przemysłowej. W czasie studiów śpiewał w klubach studenckich a w roku 1977 zadebiutował na studenckim festiwalu w Krakowie.

O tych faktach gość wieczoru opowiadał. A co przemilczał – że począwszy od 1977r. otrzymał mnóstwo nagród za swą twórczość, m.in. tytuł «Mistrz Mowy Polskiej» (2011) oraz «Małe Złote Berło» przyznane mu przez Wojciecha Młynarskiego, który uznał Andrzeja Poniedzielskiego za kontynuatora swojej działalności artystycznej (2008). Obdarowany zrewanżował się później swemu mistrzowi konferansjerską zapowiedzią: «Jego Inteligencja Wojciech Książę Młynarski»

Andrzej Poniedzielski powiada o sobie, iż jest poetą użytkowym. Nie znosi pisania w powietrze. «W słowie drzemie moc dramatu». W polskich mediach przedstawiany jest jako poeta łączący żart z zadumą; satyryk o kwiecistej i nieziemsko łagodnej mowie; bard z dystansem do swego statusu; mistrz filozoficznych rozmyślań nad upływem czasu.
Zachwycona publiczność barbórkowego koncertu w pełni podzielała te opinie.

«Ty śpij, ja iść muszę przez rozum, przez duszę,
Przez wieczną przyjezdność do twoich snów.
Odjadę, świat tu do nas nie przyjdzie i jak ci go rzucę do stóp?
Odjadę, ty tęsknotę jak nowy papieros, a przecież szkodliwy,
ty w sobie zduś....
...... Na dziś, na kolegów z kolegiów, kolegów z koledżów
I cały marketing dusz. Na zamęt,
Przenajświętszy parlament, na całą drabinę i bluszcz.
Na wielkie, niewidzialne, banalnie diabelskie, mam patent
Nie gorszy niż anioł struś.
Odjeżdżam, gwiżdżę ja, gwiżdże na mnie mój dworzec, bo mam…
Mam pośpieszny – szósta cóś» («Rozdarcie I»)

«
«Chyba już można iść spać
Dziś pewnie nic się nie zdarzy.
Chyba już można się położyć,
Marzeń na jutro trzeba namarzyć»
....Albo donos napisać na życie,
Bo należy mu sić swoją drogą
I podpisać zgryźliwie «Życzliwy»
Tylko gdzie to wysłać i do kogo?» («Kołysanka»)

«Przebiegaliśmy młodość za piłką, dziewczyną i szczęściem
Przeczuwaliśmy miłość i przyszła... przyszła i nic
a nad miłość to już nie wypada i prosić o więcej
może tylko
by można
by trzeba
by chciało się żyć
a nad miłość to już nic więcej
może tylko
by można
by trzeba
by chciało się żyć». («A o czym tu śpiewac»)

Śpiewający poeta dał także wyraz swym przemyśleniom o obojgu płciach:
«Nie chodzi o to, że jesteśmy zgoła inni. Dzieli nas wyobraźnia: mężczyzna jej nie ma, a kobieta ma niewyobrażalną wyobraźnię»

 «Kobiety nie zmienisz.
Możesz zmienić kobietę
Ale to niczego nie zmieni»

«Mężczyzna występuje, jak woda, w trzech podstawowych postaciach.
Mężczyzna typu
– Myślę, więc Jestem
– Myślę że jestem
– Myślę, że będę o szesnastej»

Na zakończenie koncertu, wzbogaceni o prawdy życiowe typu: «Młodość przychodzi z wiekiem», daliśmy się porwać do wspólnego z artystą wykonania utworów różnych, np: 
«....Lalala
Ta piosenka, to piosenka chyba zła
To piosenka, która mówi,
Jak się nie ma co się lubi
To nie lubi się i tego co się ma...» («Elegancka piosenka o szczęściu»)

Rozmarzeni śpiewaną poezją, ubawieni anegdotami, przyznajemy Andrzejowi Poniedzielskiemu jeszcze jeden tytuł: Mistrz Marketingu. Artysta zachęcał bowiem publiczność do nabycia przywiezionych ze sobą, świeżo i nieco wcześniej wydanych dzieł, w wysoce profesjonalny sposób:«Ja bym kupił...»

Barbara Tschopp-Nowak

Teresa Budzisz – Krzyżanowska i Krzysztof Wakuliński

 

Teresa Budzisz - Krzyżanowska 
i Krzysztof Wakuliński.

„Obudzić przeszłość jak się budzi miłość...”

spektakl teatralny oparty na twórczości poetów okresu międzywojennego, należących do legendarnej grupy literackiej SKAMANDER
Scenariusz i reżyseria spektaklu: 
Dyrektor Teatru Polskiego Radia i główny reżyser Janusz Kukuła.
Według pomysłu Barbary Ahrens - Młynarskiej.

Wykonawcy:
Teresa Budzisz - Krzyżanowska
Artystka została odznaczona w czerwcu 2014 Wielką Nagrodą Festiwalu "Dwa Teatry". Nagroda przyznawana jest za wybitne kreacje aktorskie w Teatrze Polskiego Radia i Teatrze Telewizji.
i Krzysztof Wakuliński
wybitny aktor teatralny i filmowy.

20 września 2014

Budzic milosc, spektakl teatralny

 

 

 

 

Teresa Budzisz - Krzyżanowska na wikipedii 
Krzysztof Wakuliński na wikipedii 

„Obudzić przeszłość jak się budzi miłość...”

„Czyż wytłumaczyć można kolorami

Związek uczuć i myśli, całą ich zawiłość,

Nieporadnymi czyż można słowami

Obudzić przeszłość, jak się budzi miłość?”

- z tego fragmentu „Inwokacji” Antoniego Słonimskiego wywodzi się tytuł spektaklu teatralnego, który 20 września gościł w Klubie Miłośników Żywego Słowa w Brugg. Przedstawienie oparte było na twórczości poetów legendarnej grupy poetyckiej okresu międzywojennego „Skamander”: Juliana Tuwima, Kazimierza Wierzyńskiego, Jana Lechonia, Antoniego Słonimskiego, Jarosława Iwaszkiewicza, Stanisława Balińskiego. Skamandryci utrwalili się w ogólnej pamięci wprowadzeniem do poezji elementów języka potocznego, afirmacją teraźniejszości i „szarego człowieka”. Głosząc bezprogramowość w poezji, byli indywidualistami. Stanowili grupę sytuacyjną, którą łączyła rzeczywistość pozaliteracka - wspólna działalność kabaretowa, stolik na półpiętrze w kawiarni „Ziemiańska”, obracanie się w tych samych kręgach towarzyskich. Kawiarnia „Ziemiańska” przeszła więc również do legendy, szczególnie słynne „półpięterko” okupowane przez Skamandrytów i ich przyjaciół - nazywane złośliwie przez Kazimierza Wierzyńskiego „dintojrą literacką”. Tam bowiem miały być ferowane wyroki i tworzone nowe kariery.

Twórczość Skamandrytów, przeważnie dotyczącą epoki, charakteryzowało bogactwo różnorodnych tematów. Jeden wszakże był nieprzemijający: miłość.
Właśnie miłość stanowiła temat przewodni zaprezentowanego w Brugg spektaklu. Miłość do ukochanej osoby, ulubionych miejsc, Warszawy, Ojczyzny.
Znakomici aktorzy: Teresa Budzisz – Krzyżanowska i Krzysztof Wakuliński, w mistrzowski sposób interpretowali poezję Juliana Tuwima, Kazimierza Wierzyńskiego, Jana Lechonia, Antoniego Słonimskiego, Jarosława Iwaszkiewicza, Stanisława Balińskiego. Komu należało przypisać słyszane strofy? Nad tym pytaniem nie trzeba się było zbytnio zastanawiać, ponieważ odpowiednio w tle sceny pojawiały się portrety ich autorów.

„..Na Krakowskim, w kawiarni, w zadymionej sali,

Na estradzie niewielkiej, codziennie wieczorem

Jacyś młodzi poeci wiersze swe czytali

I uciszał się nagle tłum "Pod Pikadorem",

I szumiały muz skrzydła w małej kawiarence,

Gdy Lechoń kartkę z wierszem w drżącej trzymał ręce”...(„Popiół i wiatr”, A. Słonimski)

„..Noc z tobą - to jest jedno, co jak haszysz działa,

Tylko jedno, w co można wierzyć bezprzytomnie.

I nie wiem, czy jest miłość oprócz twego ciała,

I wiem, że mnie nie kochasz, że zapomnisz o mnie”... („Nieczystość”, J. Lechoń)

„Ktokolwiek jestes bez ojczyzny 

Wstąp tu, gdzie czekam po kryjomu: 

W ugornej pustce jałowizny 

Będziemy razem nie mieć domu”...(„Ktokolwiek jesteś bez ojczyzny”, K. Wierzyński)

„Życie składa się z różnych dni pracy, zabawy,
Przemija człowiek trochę i trochę się włóczy,
Dojrzewa ciągle, słucha, widzi, czyta, uczy.
W Warszawie chce Paryża, w Paryżu Warszawy”...(„Przypomnienie”, J. Iwaszkiewicz)

„..Miły Teatrze Wielki, domowy teatrze, 

Gdzie są filary twoje , tak pogodne zawsze?

Gdzie schody staroświeckie i złocone rampy,

Oświetlone poezją secesyjnej lampy?

Gdzie fotele pluszowe i barwne afisze, 

I półmrok, w którym skrzypiec strojenie wciąż słyszę, 

I kurtyna z maskami, które kryły lico

Jakichś bóstw, co na zawsze będą tajemnicą? ...(„Wieczór w Teatrze Wielkim”, St. Baliński)

Dla mnie szczególnym przeżyciem było przypomnienie wierszy Juliana Tuwima, do których sięgali wielcy wokaliści mojej młodości. I choć na scenie kina „Odeon” w Brugg poezję tę prezentowała para aktorów, ja słyszałam Ewę Demarczyk, Czesława Niemena, Marka Grechutę.

-„A może byśmy tak, jedyna,
Wpadli na dzień do Tomaszowa?
Może tam jeszcze zmierzchem złotym
Ta sama cisza trwa wrześniowa”.....(„Tomaszów”, Ewa Demarczyk)

-„Czy pamiętasz, jak z toba tańczyłem walca,
Panno, madonno, legendo tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona mi wpadł?....” („Valse Brillante”, Ewa Demarczyk)

-„Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła.
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła....” („Wspomnienie”, Czesław Niemen)

-„Pani pachnie jak tuberozy.

To nastraja i to podnieca.

A ja lubie zapach narkozy,

A najbardziej - gdy jest kobieca.... („Pomarańcze i mandarynki”, Marek Grechuta)

Wspaniała poezja, w mistrzowskiej interpretacji, z pewnością poruszyła niejedną nutkę w sercach publiczności. Goście wieczoru, którzy tych wzruszeń dostarczyli: Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Krzysztof Wakuliński i Janusz Kukuła (scenarzysta i reżyser spektaklu, dyrektor Teatru Polskiego Radia w Warszawie) otrzymali w podzięce od publiczności długą, burzliwą owację.

Barbara Tschopp-Nowak

Obraz Józefa Rapackiego. Kawiarnia Mala Ziemianska w Warszawie.

Kawiarnia „Ziemiańska”... Przy stoliku na półpiętrze zasiadają SKAMANDRYCI. Tu zapadają literackie wyroki, stąd spływają najlepsze anegdoty. Tutaj fabrykuje się towarzyskie skandale i zarządza poezją. Prowokacyjni, zabawni, pełni młodzieńczej pychy, rozgromią młodopolską wzniosłość i wpuszczą do poezji prawdziwe życie. Warszawa lat 20-tych...Warszawa SKAMANDRYTÓW żyje poezją, kabaretem, skandalem i miłością... ( Kawiarnia „Ziemiańska” w Warszawie, ulica Mazowiecka 12. Obraz Józefa Rapackiego. )

Anna Serafińska

„Gadu...Gadu...”
Teatr Piosenki Agnieszki Osieckiej i Jonasza Kofty.

Wykonawcy:
Anna Serafińska – wokalistka, laureatka międzynarodowych festiwali jazzowych m.in. w Montreux,
i Marcin Grochowina – pianista, kompozytor, wykładowca Konserwatorium w Bernie (Szwajcaria), łączący muzykę klasyczną z improwizacjami jazzowymi.

21 czerwca 2014

Anna Serafińska romantyczna

Anna Serafinska na facebooku
Strona internetowa Marcina Grochowiny

Anna Serafińska i Marcin Grochowina

„Gadu..Gadu..” Teatr Piosenki Agnieszki Osieckiej i Jonasza Kofty.

Niezwykły był to koncert dla Anny Serafińskiej, gościa wieczoru w kinie „Odeon” w Brugg. „Po pierwsze primo – nigdy jeszcze nie dawałam koncertu o godz. 15.30” – stwierdziła wokalistka jazzowa, pedagog Akademii Teatralnej w Warszawie, pierwsza doktor w dziedzinie wokalistyki jazzowej w Polsce. Po drugie – był to pierwszy wspólny koncert artystki z Marcinem Grochowiną, obecnie wykładowcą Konserwatorium w Bernie a jej byłym kolegą z liceum muzycznego w Katowicach. A po trzecie - przypadało właśnie dziesięciolecie zdobycia przez Annę Serafińską Pierwszej Nagrody oraz Nagrody Publiczności w międzynarodowym konkursie dla wokalistów jazzowych w ramach Montreux Jazz Festival.

Najdłuższy dzień roku, 21 czerwca. Na zewnątrz słońce, upał, imprez konkurencyjnych co niemiara, a wierna publiczność Klubu Miłośników Żywego Słowa przybyła z najdalszych zakątków Szwajcarii, by przenieść się w liryczną atmosferę poezji Agnieszki Osieckiej i Jonasza Kofty.
„Chodzi sobie baj po ścianie,
Chodzą sobie różne panie,
I górnicy, i hutnicy
I zwyczajni bezbożnicy...
...ogólnie zaś chodzi o to, żeby nie być idiotą...
Zapuszczaj swój włos i motor
Nie śpij z byle hołotą
...możesz być świrem, możesz być zbirem
Być idiotą –nie, nie, nie, nie!... („Chodzi o to, by nie być idiotą”)

Przygoda Anny Serafińskiej z piosenką Agnieszki Osieckiej rozpoczęła się w 2005 roku, gdy ówczesny przewodniczący rady fundacji „Okularnicy” zaproponował artystce przygotowanie recitalu na finał konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej”. Pani Ania, „chluba polskiego jazzu”, przyznaje, iż jako kobieta musiała dojrzeć do wrażliwości Osieckiej, zaprzyjaźnić się z jej poezją.
„...Mija młodość jak woda,
Czoło chmurzy się częściej
Aż tu nagle pogoda,
Taka dobra pogoda na szczęście...(„Pogoda na szczęście”)

Artystce zawsze była także bliska poezja Jonasza Kofty, utrzymana w podobnie lirycznym nastroju:
„...Żeby coś się zdarzyło,
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość,
Trzeba marzyć...” („Trzeba marzyć”)

Piosenki śpiewane w jazzowej aranżacji nie były jednakże jedyną atrakcją wieczoru. Artyści dali wirtuozerski popis improwizacji na głos (Serafińska) i fortepian (Grochowina), wzajemnie się inspirując i znakomicie przy tym bawiąc. Anna Serafińska, wedle opinii Magdy Umer, „z dźwiękami robi sobie co tylko chce”. I dała tego dowód, oczarowując publiczność głosem i talentem interpretatorskim.

A biorąc pod uwagę doskonały efekt współpracy z akompaniatorem, można przypuszczać, iż ciąg dalszy nastąpi. Kto wie, może byliśmy świadkami narodzin nowej konstelacji scenicznej?

Barbara Tschopp-Nowak

A. Serafinska z mikrofonem

 

Artur Andrus

Inauguracja XXVIII sezonu artystycznego.

Wieczór Kabaretowy

Artura Andrusa
pt. „ Piłem w Spale, spałem w Pile czyli
Cyniczne Córy Zürichu.”

Wykonawcy:
Artur Andrus – dziennikarz Radiowej 3-ki, kabareciarz i konferansjer,
muzycy - Łukasz Borowiecki i Wojciech Stec.

29 marca 2014

Zdjęcie Artura Andrusa z mikrofonem.

Strona internetowa Artura Andrusa
Bloog niecodzienny Artura Andrusa

Jak gżegżółka z żentycą do „Odeonu” trafiły.

„My występujemy, Państwu się podoba” – powidomił artysta nieznoszącym sprzeciwu głosem o obowiązującej konwencji wieczoru. Następnie wykonał przebój „Piłem w Spale, spałem w Pile”. Salwa śmiechu na widowni.

Poeta, piosenkarz, dziennikarz, autor książek, tekstów piosenek, bajek, artysta kabaretowy, konferansjer - Artur Andrus - był gościem wieczoru inaugurującego 28-y sezon artystyczny Klubu Miłośników Żywego Słowa w kinie „Odeon” w Brugg. Przedstawiając siebie jako przedsiębiorcę prowadzącego działalność gospodarczą w Zakładzie Usług Satyrycznych, w skrócie ZUS, reklamował wykonywane usługi, np. wiersze „z okazji” lub „na konkurs”.
Wiersz z okazji Dnia Matki: „Matka Lekkoatletka:”
Bije, bije dzwon na wieży
W święto świętej Kunegundy
Do chałupy matka bieży:
Die minuty, trzy sekundy...

Wiersz na konkurs o Służbach Specjalnych „Nikt się nie przemknie”:
„Idzie Grześ przez wieś,
Piasku wór na plecach ma.
A za Grzesiem CBŚ,
ABW i CBA."
Artysta przyznał, że żyje z estradowego wazeliniarstwa a także z wnikliwej obserwacji otoczenia. Sypał przykładami ze swej kolekcji:
- dowcipów, żartów: „Przychodzi gość do akademika. Portierka pyta: Pan do kogo? Gość: a kogo by Pani poleciła?”.
- opowieści z życia:
„Lektor języka polskiego dla obcokrajowców na jednym z Uniwersytetów, otrzymuje od swych wdzięcznych Kursantów bukiet kwiatów ze wstęgą «ostatnie pożegnanie»”
Artur Andrus, inspirowany niebanalnym poczuciem humoru niebanalnego narodu, jest autorem, oprócz dzieł większych, również tzw. poezji niezobowiązującej czyli wierszy podróżnych, SMS-owych. Poza tym pretenduje do miana prekursora w polskim showbiznesie, promując zmiany anatomicznego atlasu człowieka w piosence. W szczególności domaga się odciążenia sponiewieranego serca: i tego, co w plecaku, i tego, co to najpiękniejsze słowo świata, i tego, co puka w rytmie cza-cza. Artysta proponuje: czyż nie piękne byłoby wyznanie:
„Kocham Ciebie całym sobą
A najbardziej mą wątrobą”.
Rozbawiona publiczność nagradzała gawędziarza gromkimi brawami, a gdy zapraszał do wspólnego śpiewania, dzielnie radziła sobie z ambitnym tekstem typu „Aaaaaaaaaaaaaaaaaa” w „Cynicznych córach Zurychu”. Dostąpiła również zaszczytu uczestniczenia w dziele tworzenia: poeta poprosił o podanie ośmiu słów, które miały stać się kanwą czterominutowego wiersza. Tyle czasu potrzebował Andrus na napisanie rzeczonego utworu. W czasie, gdy udał się za kulisy, by w spokoju pogłówkować, muzycy grali kompozycje Jerzego Dudusia Matuszkiewicza.
Widocznie muzyka filmowa do „Janosika” i wspólne pogwizdywanie do niej uczestników wieczoru dodatnio wpłynęło na wenę twórczą Andrusa, gdyż wkrótce pojawił się z gotowym dziełem.
Słowa podane przez publiczność: Słońce, gżegżółka, żentyca, zjeżdżalnia, los, szparagi, gender, kosmos.
Dzieło Mistrza:
„Wiersz o dziwnych i pozornie niezwiązanych ze sobą zjawiskach na niebie i ziemi”
Mówią – kij ma aż dwa końce,
Ile końców zaś ma słońce?
Hen na niebie dziwne kółka,
Czy to UFO czy gżegżółka?
Czy tak bardzo mnie zachwyca
Wydestylowana żętyca?
Endorfiny w nas uwalnia
Zestaw: „Wino + Zjeżdżalnia”,
Czasem nam się śmieje w głos
Dziwny żętycowy los.
Człowiek czasem biegnie nagi
Między zboża i szparagi,
Elvis śpiewał „Love me tender”
Może miał na myśli gender?
Mózg mi już z wysiłku płonie,
Jeszcze „kosmos”. I już koniec.”
Ach, nie ma to jak praca zespołowa! Gdyby kiedykolwiek Mistrzowi zabraknąć miało pomysłów, zapraszamy do Brugg!

Postscriptum: Jako miłośniczka Podhala, Autorka przed laty poznała żentycę pisaną przez „en”. Podobno wg. najnowszych reguł ortografii, przemianowano dwie literki na „ę”. Zakładam, że obydwie formy są dopuszczalne i nie konsultując tego przekonania z Profesorem Bralczykiem pozwalam sobie na zastosowanie bogactwa formy w postaci dwojakiej pisowni.

Barbara Tschopp-Nowak

Goście Klubu Miłośników Żywego Słowa:

Pisarze, poeci, publicyści, dziennikarze:

Prof. Włodzimierz Bolecki

Jerzy Bralczyk (1)

Jerzy Bralczyk (2)

Prof. Jerzy Bralczyk (3)

Kazimierz Brandys

Stefan Bratkowski

Jolanta Chojecka

Mirosław Chojecki

Prof. Stefan Chwin

Janusz Głowacki

Ryszard Kapuściński

Stefan Kisielewski

Tadeusz Konwicki

Marek Kotański – psycholog

Urszula Kozioł

Hanna Krall

Lucjan Kydryński

Ludmiła Marjańska

Romuald Mieczkowski (Wilno)

Barbara Młynarska

Wojciech Młynarski (1)

Wojciech Młynarski (2)

Jan Nowak – Jeziorański

Joanna Olczak – Ronikier

Agnieszka Osiecka

Jeremi Przybora

Michał Ronikier

Maciej Rybiński

Jerzy Sosnowski

Andrzej Szczypiorski

Adriana Szymańska

Olga Tokarczuk

Teresa Torańska

Barbara Wachowicz

Maria Wiernikowska (korespondentka wojenna)

Marcin Wolski

Bogusław Wołoszański

Jacek Żakowski

Historycy, politycy:

Dariusz Baliszewski

Prof. Władysław Bartoszewski

Dr. Antoni Dudek

Prof. Aleksander Gieysztor

Pułkownik Wojciech Kołaczkowski - dowódca legendarnego dywizjonu 303

Senator Krzysztof Piesiewicz

Janusz Reiter

Senator Edward Wende

Prof. Jacek Wożniakowski

 

 

Reżyserzy teatralni i filmowi:

Erwin Axer

Prof. Aleksander Bardini

Jan Englert

Jerzy Gruza

Janusz Kukuła

Marek Koterski

Jan Maciejowski

Olga Lipińska

Krzysztof Zanussi

Artyści kabaretowi i estradowi:

Artur Andrus (1)

Artur Andrus (2)

Artur Andrus (3)

Hanna Banaszak (1)

Hanna Banaszak (2)

Maria Czubaszek

Krzysztof Daukszewicz

Leszek Długosz

Jacek Fedorowicz

Stefan Friedmann

Edyta Geppert

Olena Leonenko

Halina Kunicka

Alicja Majewska

Steffen Möller

Michał Ogórek

Dorota Osińska (1)

Dorota Osińska (2)

Andrzej Poniedzielski (1)

Andrzej Poniedzielski (2)

Łucja Prus

Irena Santor

Anna Serafińska

Andrzej Sikorowski

Anna Szałapak (1)

Anna Szałapak (2)

Kabaret ”TrzynaStu” – Szwajcaria

Grzegorz Turnau (1)

Grzegorz Turnau (2)

Stanisław Tym (1)

Stanisław Tym (2)

Magda Umer (1)

Magda Umer (2)

Wanda Warska

Zbigniew Wodecki

 

Aktorki teatralne, filmowe i estradowe:

Ewa Błaszczyk

Małgorzata Bogdańska (1)

Małgorzata Bogdańska (2)

Teresa Budzisz – Krzyżanowska

Ewa Czajkowska

Ewa Dałkowska

Edyta Herbuś

Ryszarda Hanin

Katarzyna Jamróz

Maja Komorowska

Zofia Kucówna

Barbara Krafftówna

Irena Kwiatkowska

Katarzyna Łaniewska

Anna Nehrebecka

Anna Polony

Zofia Saretok

Olga Sawicka

Anna Seniuk

Joanna Szczepkowska

Beata Ścibakówna (1)

Beata Ścibakówna (2)

Hanna Śleszyńska

Monika Świtaj

Marzena Trybała

Joanna Trzepiecińska

Beata Tyszkiewicz

Ewa Wiśniewska

Magdalena Zawadzka

Ewa Żukowska

 

Aktorzy teatralni, filmowi i estradowi:

Artur Barciś
Jacek Bończyk (1)
Jacek Bończyk (2)
Jan Englert (1)
Jan Englert (2)
Jan Englert (3)
Janusz Gajos
Ignacy Gogolewski
Wiesław Gołas
Stanisław Górka
Gustaw Holoubek
Krzysztof Kolberger
Marek Kondrat
Robert Kowalski
Piotr Loretz
Andrzej Łapicki
Tadeusz Łomnicki
Olgierd Łukaszewicz
Piotr Machalica (1)
Piotr Machalica (2)
Wojciech Malajkat
Tadeusz Malak
Wojciech Machnicki
Wiesław Michnikowski
Jerzy Nowak
Marian Opania
Leszek Piskorz
Jacek Romanowski
Wojciech Siemion
Tomasz Stockinger
Andrzej Szczepkowski
Beata Ścibakówna
Jerzy Trela
Krzysztof Tyniec
Krzysztof Wakuliński
Jacek Wójcicki
Janusz Zakrzeński
Zbigniew Zamachowski
Zbigniew Zapasiewicz
Wiktor Zborowski
Jerzy Zelnik

 

Kompozytorzy, pianiści, akompaniatorzy, śpiewacy:

Michał Białk

Joanna Bocheńska

Janusz Bogacki

Wojciech Borkowski (1)

Wojciech Borkowski (2)

Łukasz Borowiecki (1)

Łukasz Borowiecki (2)

Jerzy Derfel

Sebastian Feliciak

Trio muzyki kameralnej „Fennica” w składzie:

Helena Maffli-Nissinen (fortepian)

Dorota Sosonowska (skrzypce)

Jarmo Vainio (wiolonczela)

Tomasz Góra

Marcin Grochowina

Krzysztof Herdzin

Bogdan Hołownia

Wojciech Kaleta

Irena Kluk – Drozdowska

Włodzimierz Korcz

Andrzej „e-moll“ Kowalczyk

Andrzej Kurylewicz

Lesław Lic

Czesław Majewski

Konrad Mastyło (1)

Konrad Mastyło (2)

Konrad Mastyło (3)

Piotr Kajetan Matczuk

Andrzej Mazurek

Włodzimierz Nahorny

Krzysztof Niedźwiecki

Katarzyna Nowakowska

Janusz Olejniczak

soliści Opery Bazylejskiej:

Ewa Łęska – Burska

Arkadiusz Burski

Andrzej Pawlukiewicz

Marcin Partyka

prof. Magdalena Rezler

Zbigniew Rymarz

Janusz Sent

Jacek Skowroński

Wojciech Stec (1)

Wojciech Stec (2)

Janusz Strobel

Marek Stryszowski

Tadeusz Suchocki

Paweł Surman

Jacek Szwaj

Hadrian Filip Tabęcki

Marek Tomczyk

Barbara Uszyńska

Marek Walawender

Michał Walczak

Zbigniew Wrombel