Archiwum: rok 2015

 2019  2018  2017  2016  2015  2014  2013  2012  2011  2010  2009  2008  2007  2006  2005  2004  2003  2002  2001  2000  1999  1998  1997  1996  1995  1994  1993  1992  1991  1990  1989  1988  1987  1986

Rok 2015 - XXIX sezon artystyczny

Berno, dnia 11 listopada 2015 roku:
Uroczystość wręczenia medalu „Zasłużony Kulturze GLORIA ARTIS” przez ambasadora Rzeczypospolitej Polskiej Jaromira Sokołowskiego
Barbarze Ahrens-Młynarskiej, przyznanego jej przez minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzatę Omilanowską za 45-letnią działalność na rzecz promowania kultury polskiej w Szwajcarii. wiecej...


 
W dniu 5 czerwca br. w Rezydencji Ambasadora RP w Bernie, miała miejsce niezwykła uroczystość.
Pan Jerzy Czubak został na wniosek Klubu Miłośników Żywego Słowa, odznaczony przez Pana Ambasadora, odznaką honorową Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. wiecej...

Małgorzata Bogdańska


„Moja droga B”
,
inscenizacja felietonów Krystyny Jandy.

Adaptacja i reżyseria : Marek Koterski.
Występuje: Małgorzata Bogdańska.

 

28 marzec 2015

MB1

 

 

 

 

 

 

 

Strona internetowa Małgorzaty Bogdańskiej
Małgorzata Bogdańska na wikipedii
Teatr w walizce na facebooku

 

„Moja droga B”

„Uśmiechnij się! Życie nie jest Twoim wrogiem”. Motto spektaklu.

Dzieci, mąż, praca, przyjaciółki, koty i psy, problemy całego świata. Radość, ból i empatia... W środku – ONA, kobieta z walizką, a w niej całe życie przeżywane na 100 procent. Cały kosmos jest w codzienności...

We wrześniu 2014, podczas festiwalu United Solo, przed nowojorską publiczością wystąpiła polska aktorka Małgorzata Bogdańska w monodramie opartym na książce autorstwa Krystyny Jandy pt. „Moja droga B”.
Adaptacji dokonał i wyreżyserował spektakl wybitny twórca filmowy (prywatnie mąż aktorki) – Marek Koterski.

MB_MK

Barbara Tschopp-Nowak: „Moja droga B”

Rok 2015 ogłoszony został Rokiem Teatru Polskiego dla uczczenia ważnych rocznic w nim przypadających: 250. rocznicy powołania teatru publicznego w Polsce, 250. rocznicy powstania Teatru Narodowego, 130. rocznicy urodzin Stanisława Ignacego Witkiewicza „Witkacego” oraz 100. rocznicy urodzin Tadeusza Kantora. Warto o tym pamiętać, uczestnicząc w spektaklach 29. sezonu artystycznego Klubu Miłośników Żywego Słowa. Inauguracyjną klubową cegiełkę do obchodów Roku Teatru Polskiego, stanowił monodram „Moja Droga B.” w wykonaniu Małgorzaty Bogdańskiej, oparty o zbiór felietonów Krystyny Jandy pod tym samym tytułem, adaptowany i wyreżyserowany przez Marka Koterskiego. Spektakl odbył się 28 marca, tradycyjnie w kinie „Odeon” w Brugg.

Fragmenty felietonów, które złożyły się na „Moją drogą B” mogą być traktowane jako listy do przyjaciółki lub rozmowy telefoniczne z nią, jako wpisy do pamiętnika lub rozmowy ze samą sobą. Znajdujemy w nich zwariowane spostrzeżenia, wątpliwości, marzenia, troski, pretensje do ludzi i do świata, zmagania z lękami i bezsennością oraz spotkane ongiś w szkolnej lekturze u romantycznego Wieszcza „cierpienia za Milijony”. Jakże bowiem inaczej nazwać głęboką empatię bohaterki z dziećmi narażanymi na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia przez lekkomyślne matki; niechciane, głodujące, katowane na obszarach objętych wojnami. Ten fragment przejmowania się nieszczęściami innych poruszł mnie szczególnie, ponieważ odnalazłam w nim odnośnik do mojego najbliższego otoczenia. Zdarzyło się przed rokiem, że znana mi szesnastolatka odebrała sobie życie, ponieważ nie posiadała filtru, który chroniłby ją przed braniem odpowiedzialności za wszelkie nieszczęścia tego świata na jej wątłe barki. Nie pomogła opieka lekarska, tragedia wydarzyła się w jednej z renomowanych szwajcarskich klinik psychiatrycznych.

Z pospektaklowych rozmów w kuluarach wynikało, iż niemal każda z osób na widowni znalazła jakąś wypowiedź, która korespondowała z jej przeżyciami. „Ilu jest widzów, tyle jest odbiorów” – sprawdziła się koncepcja sceniczna reżysera.

Małgorzata Bogdańska, która w spektaklu daje z siebie wszystko, dynamicznie i z ekspresją zabudowuje swym ciałem przestrzeń sceniczną a także udziela głosu publiczności w interaktywnym fragmencie „ A Ty co lubisz?”, nagrodzona została burzą oklasków. Podobnie reagowała nowojorska publiczność, gdy przedstawienie zostało zaprezentowane w roku 2014 w Theatre ROW przy 42. ulicy na Światowym Festiwalu Monodramów. Małgorzata Bogdańska i Marek Koterski byli wówczas jedynym zespołem z Polski wśród 130 grup teatralnych z całego świata. „Gramy i w Nowym Jorku i w Tworkach” zażartowała aktorka po spektaklu, opowiadając o charytatywnych występach z monodramem w domach opieki społecznej, więzieniach, domach poprawczych, „Charytatywnie występujemy dla ludzi, którzy są zamknięci, lub których nie stać na bilet”. Ta specyficzna publiczność jest szczera, jest barometrem uczciwości przedstawienia, nieprawda przy niej nie przejdzie. „Nie ma ściemy” kwituje językiem swoich filmów reżyser Koterski.

O tym, że przesłaniem przedstawienia jest motto: „Uśmiechnij się, życie nie jest Twoim wrogiem” świadczy również piosenka napisana przez Małgorzatę Bogdańską. Piosenka do odtańczenia po spektaklu, w szczególności wspólnie z dziewczynami z poprawczaka. Młode i nie całkiem już młode dziewczyny-nie-z-poprawczaka w Brugg z przyjemnością dały się ponieść rytmowi:

„Mała dziewczynko nie bój się,
Mała dziewczynko kocham Cię,
Mała dziewczyko, Ty wszystko możesz,
Mała dziewczynko, ja Ci pomogę.”

Życzeniami „pogody w sercu i za oknem” bohaterowie niezapomnianego wieczoru pożegnali się z publicznością.

Barbara Tschopp-Nowak

Maria Czubaszek i Artur Andrus

 

„Każdy szczyt ma swój Czubaszek”,
wyjątkowe spotkanie z pierwszą damą polskiej satyry - Marią Czubaszek,
które poprowadził Artur Andrus.

Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej.

 

20 czerwca 2015

AAMC1
 

Fotografia Marii Czubaszek z Arturem Andrusem: Katarzyna Wieder

Blog Marii Czubaszek
Strona internetowa Artura Andrusa
Blog Artura Andrusa

Izabela Burger: JAK TO JEST?

...Jak to jest, że będąc tak daleko od Polski, jest się w jej samym środku? Jak to jest być kimś, kto przywozi ze sobą swoją Polskę i wciąga innych na jej orbitę?
Czerwcowe spotkanie Klubu Miłośników Żywego Słowa zaczęło się inaczej niż zwykle – bo i okazja była ku temu szczególna. 5 czerwca 2015 Pan Jerzy Czubak otrzymał z rąk Ambasadora RP odznakę honorową Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego "Zasłużony dla Kultury Polskiej". Odznaka ta jest przyznawana za szczególne zasługi w tworzeniu, wspieraniu i upowszechnianiu kultury polskiej.  Były grzęznące w gardle słowa, gratulacje, wyrazy uznania, prezenty i uściski.
– To nie tak, że to odznaczenie wkłada się do szuflady. Ono zobowiązuje do dalszej pracy – powiedziała Barbara Ahrens-Młynarska. Pan Jerzy Czubak, długoletni przyjaciel, mecenas i dobry duch Klubu obiecał, że będzie wspierał Klub tak długo, jak długo to miejsce pełne magii będzie istnieć. I choć, jak śpiewał Piotr Skrzynecki w Piwnicy Pod Baranami, to wszystko miało trwać najwyżej pięć lat – Klub istnieje już prawie 30 lat i zaprasza kolejnych znakomitych gości!

20 czerwca br. na scenie Odeonu wystapiły dwie osobistości polskiego radia, telewizji i mediów wszelakich - Artur Andrus i Maria Czubaszek. Zaprezentowali sceniczny dialog pt. Każdy szczyt ma swój Czubaszek. On – dziennikarz, konferansjer, erudyta, Mistrz Mowy Polskiej, ulotny poeta zaczepny, człowiek orkiestra. Ona – charyzmatyczna pisarka, felietonistka, Pierwsza Dama polskiej sceny kabaretowej, wulkan energii. On usiłuje namówić ją na zwierzenia dotyczące jej pracy i burzliwego życia towarzyskiego. Ona lubi dużo mówić, ale niekoniecznie na temat. Jest mistrzynią dwuznaczności, gier słownych i sprowadzania rozmowy na z góry upatrzone manowce. Z niewymuszonym wdziękiem, swadą i kokieterią opowiada o sobie. Była kiedyś młoda i ładna, ale świadków na to nie ma, bo juz dawno poumierali ze starości. Jest mężatką z 30-letnim stażem, choć co do długości owego stażu pewności nie ma, bo papier się zawieruszył, a ona pamięcią do dat nie grzeszy. O własnym mężu mówi per mój Karolak i uważa, że prawdziwej miłości nawet małżeństwo nie zaszkodzi. Wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia – a jakże! – ale twierdzi, że nie zaszkodzi przyjrzeć się drugi raz. Z urodzenia i przekonania jest warszawianką, jednak otwarcie przyznaje, że nie wie, po której stronie Wisły jest Saska Kępa i czym w zasadzie różni się Legnica od Legionowa. W Zurychu z zabytków najbardziej podobały jej się banki. Uważa, że pieniądze lepiej mieć niż ich nie mieć, choćby ze względów finansowych. Pija jedynie Campari, pali ogromne ilości mentolowych papierosów, przez co nazywa siebie zielonymi płucami Warszawy. Do rozkładówki Playboya pozowała na cmentarzu odziana w plastikowy worek na zwłoki. Samochody rozpoznaje po kolorach i zmienia powietrze w oponach z letniego na zimowe, bo to letnie się na zimę nie nadaje.

Książka Każdy szczyt ma swój Czubaszek to wywiad-rzeka. On pyta, Ona odpowiada. I choć czasem Ona odpowiada na zupełnie inne pytanie niż to zadane przez Niego, całość aż iskrzy wdziękiem, inteligencją i dowcipem. We wspomnieniach i anegdotach pojawia się Jonasz Kofta, Jacek Janczarski, Adam Kreczmar, Agnieszka Osiecka, Jerzy Dobrowolski . Na scenie w Brugg autorska para opowiada, spiera się, przekomarza i życzliwie droczy. Oboje sprawiają wrażenie, że bawią się przy tym równie dobrze jak publiczność! Dowcip bez błaznowania, kokieteria i dystans. Ironia, dwuznaczności i gierki słowne. Dosadność i wysmakowanie. Ona i On. Andrus i Czubaszek.

29. sezon artystyczny w Klubie Miłośników Żywego Słowa dobiegł półmetka.

Zatem, jak mawiał J. Przybora – Rodacy, Basię trzeba kochać!

Panią Marię też!

Izabela Burger

Anna Szałapak

 

„Ucisz serce...” - spektakl artystyczny w wykonaniu Anny Szałapak
– nazwanej przez Agnieszkę Osiecką Białym Aniołem Piwnicy pod Baranami.
Piosenki nasycone liryzmem oraz różnorodnymi odcieniami emocji i dramatyzmu.

Akompaniament:
Konrad Mastyło – instrumenty klawiszowe,
oraz Tomasz Góra – skrzypce.

 

12 września 2015

Anna Szałapak
 

Anna Szałapak, fot. Arkadiusz Sędek

Strona internetowa Anny Szałapak
Anna Szałapak na wikipedii

Izabela Burger: Ostatni dzień lata.

12 września 2015. W zasadzie już jesień, ale w Brugg piękna słoneczna pogoda. Gdyby żył Piotr Skrzynecki, kończyłby dzisiaj 85 lat. Moja babcia obchodziłaby dzisiaj setne urodziny. Nie nosiła zegarka, nigdy się nie spieszyła, dziergała na szydełku ażurkowe anioły i o zmierzchu zapalała białe świece. Koniecznie białe, bo uważała, że oczyszczają dom ze złych myśli.

Na scenie Odeonu stolik przykryty białą serwetą, białe świece i biały szydełkowy anioł, taki sam, jak te dziergane przez moją babcię. Ten należy do Anny Szałapak, która przywiozła go ze sobą na dzisiejszy koncert. Taka mała, zaimprowizowana kraina łagodności, bez zegarka, bez pośpiechu, już nie letnia, jeszcze nie jesienna. Nie obchodzi nas hałas świata...

W Krakowie trwa 60. sezon artystyczny Piwnicy pod Baranami. Dziś właśnie rozpoczyna się tam Nieoczekiwany Karnawał Kompozytorów Piwnicznych - w hołdzie Piotrowi Skrzyneckiemu. A w Brugg płynie w niebo piosenka dla Piotra. Śpiewa Anna Szałapak, krakowska artystka Piwnicy pod Baranami, towarzyszą jej Konrad Mastyło i Tomasz Góra. Na scenie klimat piwniczny, poezja Ewy Lipskiej, Czesława Miłosza, Agnieszki Osieckiej, kompozycje Zbigniewa Preisnera, Zygmunta Koniecznego, Andrzeja Sikorowskiego. Brakuje tylko Jego – jubilata w czarnym kapeluszu z piórkiem i z nieodłącznym dzwoneczkiem. Choć się zmienił cały świat – jesteśmy, zawiruje jeszcze raz – będziemy... Każda piosenka to misterium, udramatyzowane widowisko, gdzie nie ma ani jednego słowa za dużo i ani jednego słowa za mało. Każdy gest jest perfekcyjnie przygotowany i pięknie wpisuje się w dramaturgię piosenki. Świece zapalić, chustą się otulić, jeszcze raz zmienić się ze szczęśliwej panny młodej w porzuconą narzeczoną, z buntowniczki w czarodziejkę. Ale my żyjemy jeszcze, któreś z nas zostanie wieszczem, a nadzieję rozwiesimy ponad padającym deszczem...

Najbardziej zaczarowały mnie piosenki ze spektaklu Sztukmistrz z Lublina, singerowski pejzaż malowany muzyką. Między wersami piosenki (sł. A. Osiecka, muz. Z. Konieczny) słychać radosne chasydzkie modlitwy, klezmerskie rytmy, tęskną harfę, czuć wyraźnie zapachy małego sztetla gdzieś na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej:

Grajmy Panu na harfie

Grajmy Panu na cytrze

Chwalmy śpiewem i tańcem 

Cuda te fantastyczne

Grajmy Panu w niebiosach

Grajmy Panu w dolinach

Z jego światłem we włosach

Każdy życie zaczyna...

Piosenki Anny Szałapak są magiczne. To czarowanie na scenie, zaklinanie, malowanie, pejzaże, modlitwy i biała magia. Biała – jak świece zapalane na scenie, jak szydełkowy anioł i jak cała Anna. Bo Anna też jest biała. Zwiewna, połyskliwa, miękka i liryczna – jak jej sukienka. Agnieszka Osiecka powiedziała: Barwa głosu – szklana, ale szorstka; poważna, ale powabna. Spod białej zwiewnej sukni wystają ciężkie buty z mocną, traperską podeszwą. Zwiewna i liryczna, ale wyrazista. Delikatna i krucha, ale nie słaba. Tęskna, ale nie banalna. Urodzona ostatniego dnia lata. Już nie letnia, ale jeszcze nie jesienna...

Ta nasza młodość z kości i krwi 

Ta nasza młodość, co z czasu kpi

Co nie ustoi w miejscu zbyt długo 

Ona jest pierwsza, jest potem druga, 

ta nasza młodość, ten szczęsny czas

Ta para skrzydeł zwiniętych w nas...

Gdzieś tam z boku sceny pani Barbara Młynarska usiłuje nie płakać. Potem już nie usiłuje. Owacje na stojąco.

Wracam do domu pociągiem. Otwieram książkę Nasze mamy, wącham świeżą jeszcze farbę drukarską. Czytam o „mamie Młynarskiej, u której można się było wypłakać, wyżalić na niesprawiedliwość losu, ogrzać w maleńkiej kuchence i wyjść w poczuciu, że mimo wszelkich przeciwności życie jest piękne”*. Myślę o szydełkowych aniołach, które każdy z nas wozi w walizce.

W Bernie zimno, jesiennie, pada deszcz. Kończy się ostatni dzień lata.

*cytat pochodzi z książki Nasze mamy, Warszawa 2015, s. 14

Izabela Burger

Edyta Geppert


Recital Gwiazdy Polskiej Estrady, Edyty Geppert.

Edyta Geppert tworzy swój własny, nieporównywalny z innymi wykonawcami, teatr piosenki. Recital Artystki to niezwykła okazja przeżycia emocji, jakich dostarczają publiczności tylko nieliczni, obdarzeni prawdziwą charyzmą artyści.

Scenariusz i reżyseria:
Piotr Loretz

Akompaniament:
Krzysztof Herdzin

 

21 listopada 2015

Edyta-Geppert-03---fot.-Andrzej-Swietlik

 

Fotografia Edyty Geppert: Andrzej Świetlik

Strona internetowa Edyty Geppert
Edyta Geppert na wikipedii

Izabela Burger: Edyty Geppert apetyt na życie.

Mówią mi Meshuge
Noce takie długie
A ja już od dawna tęsknię tak
Księżyc za mną chodzi
Marzeń mych czarodziej
Budzi mnie ze snu nocny ptak.
Wszystko tobie dałam
Całkiem oszalałam
Tylko wiatr mi listy śle
Mówią - ty wariatko
W życiu nie jest gładko

(Meshuge, sł. B. Ptak, muz. K. Gärtner)

Gdyby słuchało się jeszcze czarnych, analogowych płyt, płyty Edyty Geppert zdarłabym do cna. Moje pierwsze spotkanie z nią, dawno, dawno temu, jeszcze w innym wymiarze, w poprzednim życiu. Wielka sala, tłum ludzi, pełny skład orkiestry, kryształowe żyrandole i freski na sklepieniach. Pamiętam ją z tamtego wieczoru, w ascetycznej czarnej sukience - i czule myślę o sobie samej z owego czasu. W sam środek serca wpadały mi słowa: Bo w tej chwili nie miała już nic, trzy tuziny swych lat... Ja wprawdzie tych lat miałam wówczas niespełna dwa tuziny, ale świat mi się właśnie kończył i niebo waliło na głowę. Bo świat zaczynał się, gdy On przyjeżdżał, a kończył, gdy On wyjeżdżał. Żyłam w rytmie od – do. On, taki zielonooki, pachnący drzewem sandałowym i czymś jeszcze, czymś dalekim i nieuchwytnym. On, zza siedmiu mórz i siedmiu rzek, z końca świata, z małego kraiku, ściśniętego u podnóża gór. Umierałam z miłości, schłam z tęsknoty za zielonymi oczami, On tam – ja tu, przyszłość słona jak obelga. Wszystkie teksty Edyty ostrym pazurem szarpały mnie w środku do żywego. Ech, miłości wściekła, czemuś mnie urzekła, niechaj cię pochłonie noc... Też byłam jak ta mrówka, gdy czyjś but tratuje jej mrowisko; jak ryba na studni dnie – jest, jakoś żyje, lecz popłynąć nie ma gdzie... To było o mnie, dla mnie, do mnie. I tylko Kocham cię życie jakoś nie potrafiłam sobie wyśpiewać...

21 listopada 2015, moje kolejne spotkanie z Edytą – na końcu świata, w małym kinie wciśniętym gdzieś między dworzec a kościół. Nie ma kryształowych żyrandoli, fresków ani orkiestry. Na koncercie atmosfera klubowa, kameralna, sami swoi - a ja w połowie czwartego tuzina, bez końców świata i z niebem na właściwym miejscu.

Na scenie towarzyszy jej pianista, Krzysztof Herdzin – i ciemność. Edyta wyłania się z ciemności, w czarnym ascetycznym garniturze, z burzą jasnych loków, anielska jak Marlena Dietrich i jak ona demoniczna. Rozpoczyna się teatr piosenki - najpierw refleksyjna piosenka Rimbaud - Aniele Stróżu mój. Oczekuję Edyty, jaką znałam, nastrojowej, słodko-gorzkiej, smutnej mądrym, pokornym smutkiem...

Recital wyreżyserowany przez Piotra Loretza, prywatnie męża artystki, pokazał Edytę z nieco innej strony. Dobór repertuaru dowodzi, że Edyta Geppert jest wszechstronną i genialną interpretatorką polskiej piosenki literackiej. Były nastrojowe ballady, te z gatunku wiecznie zielonych, które ani trochę się nie zestarzały i nie straciły na atrakcyjności (Kocham cię życie, Nie żałuję, Zamiast) - choć przecież miały się nie sprzedać, bo sprzedają się tylko rzeczy o niczym, napisane w przystępny sposób:

Chciałam zaśpiewać o czymś ważnym
O samotności, braku nieba
Lecz powiedzieli - Pani Geppert - co Pani?
To się nie sprzeda
Chciałam zaśpiewać o miłości
Której czas nigdy nie ostudzi
Lecz powiedzieli - Nie! To nie pójdzie
Pani Geppert, to nie dla ludzi
Chciałam zaśpiewać hymn o trwaniu
Cóż, nie będziemy wiecznie młodzi
Powiedzieli - kobieto - kogo to dzisiaj obchodzi?

(To się nie sprzeda pani Geppert, sł. J. Cygan, muz. W. Korcz)

Jakby na przekór specom od marketingu Edyta Geppert zaprezentowała w Brugg pełen przekrój emocji. Niezwykle przejmująco zabrzmiała Piosenka o Bośni, która w obliczu ostatnich wydarzeń zyskała nowy, tragicznie aktualny wymiar:

W chwili, gdy strzepujesz pyłek,
jesz posiłek, sadzasz tyłek
na kanapie, łykasz wino - ludzie giną.
W miastach o dziwacznych nazwach
grad ołowiu, grzmot żelaza:
nieświadomi, co ich winą - ludzie giną.

(Piosenka o Bośni, sł. pol. S. Barańczak, muz. J. Satanowski)

Brawurowa i uduchowiona, raz oszczędna w formie i wyniosła, zaraz potem rozchichotana i frywolna jak artystka wodewilowa z dwudziestolecia międzywojennego. Sięga do najlepszych polskich tradycji kabaretowych i tekstów Mariana Hemara – razem z Piotrem Loretzem szczebiocą, spijają sobie z dzióbkow, spierają się, wyrzucają sobie brak czasu albo jego nadmiar i szukają recepty na małżeństwo idealne. Dobry dowcip jest niezależny od czasu, w jakim powstał.

Tylko nielicznym artystom udaje się tak pięknie łączyć konwencje i emocje. W spektaklu tętnią różne nastroje, rozbrzmiewają rozmaite rytmy: jest Edyta jazzująco-swingująca, są pieśni irlandzkie, tęskne rytmy cygańskie i klezmerskie. Jest kabaret, są też końce świata i codzienne apokalipsy. Co płyta, to inny świat. Co piosenka, to byt odrębny, a wszędzie ten sam apetyt na życie.

Koniec koncertu, światła gasną, a mi długo jeszcze po głowie chodzi tekst ostatniej piosenki o odchodzących poetach:

Odchodzą tak jak przyszli niespodzianie
Zbyt prędko wypełniają się ich dni
I znów na długo zostajemy sami
Być może trochę lepsi dzięki nim
Bezbronni, samotni w naszym świecie
Tak, jakby niepotrzebni byli już
Odchodzą komedianci, muzykanci i poeci
Sternicy zagubionych naszych dusz

(Poeci nie zjawiają się przypadkiem, sł. pol. Ł. Matulewicz – Gazda, M. Dagnan, muz. I. Talkow)

Wielu piosenek mi zabrakło, tych, które grają mi w duszy od lat, jakby zbyt mało Edyty w Edycie. Szalonej Meshuge, nostalgicznej Tak jak malował pan Chagall, złowróżbnej Jaka róża, taki cierń... Karcę się w myślach za to, że jest we mnie coś z inżyniera Mamonia z Rejsu, któremu też podobały się wyłącznie znane dobrze melodie. Bo taką Edytę lubię najbardziej - rozedrganą, ekspresyjną, rozdartą, niepogodzoną z losem. Za mało mi jej było, za krótko, za szybko.

...Po koncercie, z połową czwartego tuzina na karku, z głową rozszumiałą winem i muzyką, w obcierających butach, w lekkiej wiosennej kurtce pośród pierwszych płatków śniegu, wracam do domu. – Bo jak jest miłość, to choćby i na koniec świata warto –powiedziała mi niedawno pani Basia o swoim mężu. Wracam do Zielonookiego, do domu na naszym wspólnym końcu świata, gdzieś między dworcem a piekarnią. Ech życie, kocham cię nad życie...

Izabela Burger

Goście Klubu Miłośników Żywego Słowa:

Pisarze, poeci, publicyści, dziennikarze:

Prof. Włodzimierz Bolecki

Jerzy Bralczyk (1)

Jerzy Bralczyk (2)

Prof. Jerzy Bralczyk (3)

Prof. Jerzy Bralczyk (4)

Kazimierz Brandys

Stefan Bratkowski

Jolanta Chojecka

Mirosław Chojecki

Prof. Stefan Chwin

Janusz Głowacki

Ryszard Kapuściński

Stefan Kisielewski

Tadeusz Konwicki

Marek Kotański – psycholog

Urszula Kozioł

Hanna Krall

Lucjan Kydryński

Ludmiła Marjańska

Romuald Mieczkowski (Wilno)

Barbara Młynarska

Wojciech Młynarski (1)

Wojciech Młynarski (2)

Jan Nowak – Jeziorański

Michał Ogórek

Joanna Olczak – Ronikier

Agnieszka Osiecka

Jeremi Przybora

Michał Ronikier

Maciej Rybiński

Jerzy Sosnowski

Andrzej Szczypiorski

Adriana Szymańska

Olga Tokarczuk

Teresa Torańska

Barbara Wachowicz

Maria Wiernikowska (korespondentka wojenna)

Marcin Wolski

Bogusław Wołoszański

Jacek Żakowski

Historycy, politycy:

Dariusz Baliszewski

Prof. Władysław Bartoszewski

Dr. Antoni Dudek

Prof. Aleksander Gieysztor

Pułkownik Wojciech Kołaczkowski - dowódca legendarnego dywizjonu 303

Senator Krzysztof Piesiewicz

Janusz Reiter

Senator Edward Wende

Prof. Jacek Wożniakowski

 

 

Reżyserzy teatralni i filmowi:

Erwin Axer

Prof. Aleksander Bardini

Jan Englert

Jerzy Gruza

Janusz Kukuła

Marek Koterski

Jan Maciejowski

Olga Lipińska

Krzysztof Zanussi

Artyści kabaretowi i estradowi:

Artur Andrus (1)

Artur Andrus (2)

Artur Andrus (3)

Hanna Banaszak (1)

Hanna Banaszak (2)

Hanna Banaszak (3)

Maria Czubaszek

Krzysztof Daukszewicz

Leszek Długosz

Jacek Fedorowicz

Stefan Friedmann

Edyta Geppert

Olena Leonenko

Halina Kunicka

Alicja Majewska

Dorota Miśkiewicz

Steffen Möller

Michał Ogórek

Dorota Osińska (1)

Dorota Osińska (2)

Andrzej Poniedzielski (1)

Andrzej Poniedzielski (2)

Łucja Prus

Irena Santor

Anna Serafińska

Andrzej Sikorowski

Anna Szałapak (1)

Anna Szałapak (2)

Kabaret ”TrzynaStu” – Szwajcaria

Grzegorz Turnau (1)

Grzegorz Turnau (2)

Stanisław Tym (1)

Stanisław Tym (2)

Magda Umer (1)

Magda Umer (2)

Wanda Warska

Zbigniew Wodecki

 

Aktorki teatralne, filmowe i estradowe:

Ewa Błaszczyk

Małgorzata Bogdańska (1)

Małgorzata Bogdańska (2)

Teresa Budzisz – Krzyżanowska

Ewa Czajkowska

Ewa Dałkowska

Edyta Herbuś

Ryszarda Hanin

Katarzyna Jamróz

Maja Komorowska

Zofia Kucówna

Barbara Krafftówna

Irena Kwiatkowska

Katarzyna Łaniewska

Anna Nehrebecka

Anna Polony

Zofia Saretok

Olga Sawicka

Anna Seniuk

Joanna Szczepkowska

Beata Ścibakówna (1)

Beata Ścibakówna (2)

Hanna Śleszyńska

Monika Świtaj

Marzena Trybała

Joanna Trzepiecińska

Beata Tyszkiewicz

Ewa Wiśniewska

Magdalena Zawadzka

Ewa Żukowska

 

Aktorzy teatralni, filmowi i estradowi:

Artur Barciś
Jacek Bończyk (1)
Jacek Bończyk (2)
Jan Englert (1)
Jan Englert (2)
Jan Englert (3)
Janusz Gajos
Ignacy Gogolewski
Wiesław Gołas
Stanisław Górka
Gustaw Holoubek
Krzysztof Kolberger
Marek Kondrat
Robert Kowalski
Piotr Loretz
Andrzej Łapicki
Tadeusz Łomnicki
Olgierd Łukaszewicz
Piotr Machalica (1)
Piotr Machalica (2)
Wojciech Malajkat
Tadeusz Malak
Wojciech Machnicki
Wiesław Michnikowski
Jerzy Nowak
Marian Opania
Leszek Piskorz
Jacek Romanowski
Wojciech Siemion
Tomasz Stockinger
Andrzej Szczepkowski
Beata Ścibakówna
Jerzy Trela
Krzysztof Tyniec
Krzysztof Wakuliński
Jacek Wójcicki
Janusz Zakrzeński
Zbigniew Zamachowski
Zbigniew Zapasiewicz
Wiktor Zborowski
Jerzy Zelnik

 

Kompozytorzy, pianiści, akompaniatorzy, śpiewacy:

Michał Białk

Joanna Bocheńska

Janusz Bogacki

Wojciech Borkowski (1)

Wojciech Borkowski (2)

Łukasz Borowiecki (1)

Łukasz Borowiecki (2)

Mateusz Brzostowski

Jerzy Derfel

Sebastian Feliciak

Trio muzyki kameralnej „Fennica” w składzie:

Helena Maffli-Nissinen (fortepian)

Dorota Sosonowska (skrzypce)

Jarmo Vainio (wiolonczela)

Tomasz Góra

Marcin Grochowina

Krzysztof Herdzin

Bogdan Hołownia

Wojciech Kaleta

Irena Kluk – Drozdowska

Włodzimierz Korcz

Andrzej „e-moll“ Kowalczyk

Andrzej Kurylewicz

Lesław Lic

Czesław Majewski

Konrad Mastyło (1)

Konrad Mastyło (2)

Konrad Mastyło (3)

Piotr Kajetan Matczuk

Andrzej Mazurek

Włodzimierz Nahorny

Marek Napiórkowski

Krzysztof Niedźwiecki

Katarzyna Nowakowska

Janusz Olejniczak

soliści Opery Bazylejskiej:

Ewa Łęska – Burska

Arkadiusz Burski

Andrzej Pawlukiewicz

Marcin Partyka

Krzysztof Przybyłowicz

prof. Magdalena Rezler

Zbigniew Rymarz

Janusz Sent

Jacek Skowroński

Wojciech Stec (1)

Wojciech Stec (2)

Janusz Strobel

Marek Stryszowski

Tadeusz Suchocki

Paweł Surman

Jacek Szwaj (1)

Jacek Szwaj (2)

Hadrian Filip Tabęcki

Marek Tomczyk

Barbara Uszyńska

Marek Walawender

Michał Walczak

Zbigniew Wrombel (1)

Zbigniew Wrombel (2)