Ela Binswanger: „Ida” czyli o smakach i gustach

IDa

Właściwie teraz, już po tym, jak Oscar dla pierwszego polskiego filmu ever (po takich „przegranych” jak „Nóż w wodzie” Polańskiego, „Ziemia obiecana” Wajdy czy „Noce i dnie” Antczaka) stał się faktem dokonanym, nie ma to większego znaczenia, psy szczekają, a karawana jedzie dalej. Twórcom filmu należą się gratulacje i tyle. Jednak coś mnie głęboko niepokoi, ta ideologiczna zapiekłość wobec dzieła sztuki, jakim koniec końców ten film jest.

Reżyserowi, a jest nim Paweł Pawlikowski (rocznik 1957), syn matki katoliczki i ojca pochodzenia żydowskiego, anglistki i lekarza-humanisty, wnuka Żydówki, która zginęła w obozie w Auschwitz, wolno w końcu zaproponować fabularny film zgodnie ze swoim uznaniem. Nie jest to dokument, a opowieść fikcyjna, choć umocowana w konkretnych czasach i systemach.

Losy obu kobiet, ich dramaty, szczęścia i wybory są treścią tego filmu. Tłem tego filmu są czasy późniejszego powojnia, początek lat 60., ale zahaczające o wojnę. Również Polacy w tym filmie to postaci uwikłane w swoje osobiste historie i w wielką historię XX wieku. Właśnie takie filmy, a już szczególnie filmy znane, uznane, nagradzane, pokazują coraz większej ilości ludzi jak złożona jest tkanka, z której uplecione są nasze biografie. Uświadamianie tego należy nie tylko do historyków, socjologów, filozofów…, ale także do artystów. Do artystów nawet bardziej, bo potrafią w sposób syntetyczny, metaforyczny, pokazać kondycję ludzką i trafić swoimi dziełami w różne gusta (sic!).

Jeśli film „Ida” tak bardzo i tak wielu się podoba, to należy się tylko cieszyć, bo to znaczy, że coraz więcej ludzi dostrzeże żywe ludzkie dramaty takimi jakie one są a nie jak każą je oceniać sztywne ideologie. Wiemy przecież do czego to prowadzi, cykl dokumentalny André Singera „Ciemności skryją ziemię”, nakręcony w ostatnich chwilach wojny i pierwszych po wojnie w wyzwalanych obozach koncentracyjnych, ale udostępniony światu dopiero w 2014 roku, właśnie powtarza telewizja.

cały tekst

Posted in Allgemein.