Jubileusze

30-lecie Klubu Miłośników Żywego Słowa (1986 – 2016)

 
Kochana Rodzino Klubowa,
Kochani Przyjaciele,
Klub Miłośników Żywego Słowa
obchodził w grudniu 2016 swoje
30-te urodziny.
„To wspólna piękna i długa historia tworzenia Polski – uśmiechniętej, przyjacielskiej, mądrej, czującej – wielkiej” to słowa Bogusława Wołoszańskego wpisane do jednej z ksiąg pamiątkowych Klubu.
Dziękuję wiernej Rodzinie Klubowej i Jej przyjaciołom, dziękuję sponsorom
i darczyńcom za to, że:
„miało trwać lat pięć najwyżej, a trwa już trzydzieści...” /Izabela Burger/.
Barbara Ahrens – Młynarska.

KMZS_gala

Fotografia: Agata Kuźnicka - Bronik

 

Izabela Burger: A to wszystko miało trwać najwyżej pięć lat! - 

- gala jubileuszowa Klubu Miłośników Żywego Słowa

...Pięć lat albo i mniej. A dziś, 3 grudnia 2016 roku, Klub Miłośników Żywego Słowa obchodził 30. urodziny! Sala Odeonu wypełniona do ostatniego miejsca. Sprawczyni całego zamieszania, założycielka i spiritus movens Klubu, Barbara Ahrens-Młynarska, uroczyście powitała swoją rodzinę klubową i zaproszonych na galę gości. Laudację jubileuszową wygłosił prezes firmy Amcor, przyjaciel Basi i dobry duch Klubu, Jerzy Czubak. - Przystojny jak Frank Sinatra – powiedziała potem o nim Magda Umer, szczerze wzruszona fruwającymi po scenie nitkami serdeczności. Mówił ciepło i osobiście, tak, jak można mówić tylko o przyjaciółce od serca. O domu rodzinnym w dzikim winie, o mistrzach i ideałach, o magii słowa polskiego na obczyźnie. więcej...

 

 

Autorzy zdjęć: 1 - Piotr König, retusz Ewa Metelska, 2,3,4,5 - Agata Kuźnicka - Bronik

 

Jerzy Czubak: Laudacja

 

Laudacja z okazji 30-lecia Klubu Miłośników Żywego Słowa

Szanowni Państwo,
Drodzy Przyjaciele,
Kochana Basiu,

Przed chwilą usłyszeli Państwo słowa Wojciecha Młynarskiego, który 5 lat temu z tego samego miejsca gratulował swojej siostrze z okazji srebrnego jubileuszu Klubu Miłośników Żywego Słowa. Wygłoszenie laudacji z okazji 30-lecia Klubu to dla mnie wielka przyjemność i i zaszczyt, ale także ogromne wyzwanie, żeby tej poprzeczki nie obniżyć. Wszak chodzi o to, żeby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa... To bardzo trudne zadanie opowiedzieć w krótkiej laudacji o wszystkich ważnych rzeczach, które działy się przez 30 lat i wspomnieć o wszystkim, co na wspomnienie zasługuje.

Klub Miłośników Żywego Słowa jest miejscem wyjątkowym. Myślę, ze nawet Basia 30 lat temu nie spodziewała się tego, że w 2016 roku spotkamy się na 153. spektaklu klubowym. Bo to wszystko miało trwać najwyżej 5 lat – prawda, Basiu? Bywałem w różnych polonijnych klubach i stowarzyszeniach, ale nigdzie nie znalazłem tyle pasji i zaangażowania. Jestem zaszczycony, że mogę brać udział w życiu tego niezwykłego Klubu i być świadkiem tego, jak się rozwija i przyciąga coraz to nowych, młodszych członków. – Bez Państwa nic by nie było – powiedział Wojciech Młynarski z tej sceny w jubiluszowej przemowie 5 lat temu.

Żywe słowo, tak pięknie kultywowane w Klubie, jest pomostem łączącym pokolenia. Dzięki niemu jesteśmy czymś więcej niż tylko przypadkowymi, obcymi sobie emigrantami w obcym kraju. Kultura to wspólna pamięć, która stanowi o przetrwaniu, a tylko żywe słowo jest w stanie tę kulturę zachować. Dzięki językowi i kulturze Polska jest jedna. Basia postawiła sobie za cel krzewienie pięknego polskiego słowa na helweckiej ziemi. Niewiele jest w świecie takich miejsc , gdzie robi się Polskę poza Polską i gdzie korzenie nie przeszkadzają skrzydłom – a Basia robi tę Polskę od 30 lat, uparcie, zawzięcie, niezmordowanie. Setki kilometrów od Polski stworzyła swoją małą Rzeczpospolitą Artystyczną. Najpierw w Bazylei, potem w Oberfrick, w galerii Zur Hofstatt, następnie w Villi Boveri i w Kornhaus Theater w Baden, a od 14 lat w kinie Odeon w Brugg.

30 lat nieprzerwanej działalności, ponad 150 przedstawień, setki zaproszonych gości, wśród których jest cała polska elita kulturalna: najwybitniejsi pisarze, poeci, publicyści, dziennikarze, reżyserzy, aktorzy teatralni i filmowi i największe osobowości polskiej estrady i kabaretu. Wdzięczny jestem temu przypadkowi – choć trudno wierzyć tu w przypadki – który postawił Basię na mojej drodze i który sprawił, że (jak napisał Tadeusz Łomnicki) orbita, która wciąga bezustannie coraz to nowe osoby z Ojczyzną – Polszczyzną, wciągnęła i mnie. Uczestnictwo w życiu Klubu, przyjaźń i zaufanie Basi jest dla mnie wielkim zaszczytem. Obiecuję – sobie, Jej i Państwu – że tak długo, jak długo będzie istnieć to magiczne miejsce, będę wspierał Basię w jej wysiłkach.

Założycielka Klubu Miłośników Żywego Słowa, Barbara Ahrens- Młynarska jest równie wyjątkowa jak stworzone przez nią miejsce. Klub jest dziełem jej życia. Jak to się dzieje, że nawet po 45 latach spędzonych za granicą ma się to nieustające poczucie misji krzewienia kultury ojczystej i chęć dzielenia sie na emigracji swoją Polską?

Basia Młynarska na sztukę była skazana. Wychowała się w domu, w którym panował kult sztuki i wielki szacunek dla jej twórców, w domu rozbrzmiewającym muzyką i polskością, otoczonym maciejką i oplecionym dzikim winem, w wielopokoleniowej rodzinie, w której prawie każdy pisał, grał, śpiewał, malował... „Dom w Komorowie, na którym przysiadają wędrowne żurawie“ – napisał po latach Wojciech Młynarski. Do domu w Komorowie zapraszano artystów, odbywały się tam regularnie wieczory poetyckie, muzyczne – dla rozgrzania serc, na przekór tragicznej rzeczywistości za oknem. Już wtedy mały Wojtek pisał rymowanki, kuplety okolicznościowe, ballady i scenariusze do rodzinnych uroczystości, a o rok młodsza Basia przygotowywała deklamacje, inscenizacje, prowadziła chór. Nie umiała jeszcze czytać, kiedy debiutowała przed mikrofonem. Wtedy właśnie, za kotarą w salonie rodzinnego domu, zaczęło dziać się coś, co zdeterminowało całe ich późniejsze życie i związało je na zawsze z muzyką i słowem.

Eksplozja talentu Wojciecha Młynarskiego nastąpiła bardzo szybko, szybko przyszły też wielkie sukcesy w kabarecie i na estradzie. Młoda, śliczna i wrażliwa Barbara stawiała w tym czasie pierwsze kroki na deskach Teatru Powszechnego w Warszawie i przed kamerą. Jest wychowanką mistrzów – Ryszardy Hanin, Kazimierza Rudzkiego, Aleksandra Bardniniego, Adama Hanuszkiewicza, dwóch wspaniałych Kreczmarów i dwóch wielkich Zofii: Małynicz i Mrozowskiej. Grała u najlepszych i z najlepszymi. I choć każde z nich - Barbara i Wojciech - poszło potem swoją własną artystyczną drogą, to oboje na zawsze pozostali niemal organicznie zrośnięci z tradycjami tamtego domu w dzikim winie. Pozwolę sobie – za zgodą Basi – przeczytać Państwu fragmenty pięknego wiersza, który Wojciech Młynarski napisał niedawno dla swojej siostry z okazji jej urodzin:

Życie ma czasem tę zaletę
I to oświadczyć chcę po pierwsze
Że jak masz brata wierszokletę
To musisz słuchac życzeń wierszem.

Po drugie w życiu jak w teatrze
W którym czas przeszły nie zanika
Gdy wstecz na Basi los popatrzę
Taki obrazek napotykam:

Dziewczynkę widzę wciąż z kokardą
Spoglądającą w chmurne jutro
Trochę nieśmiało, trochę hardo
Czasem wesoło, czasem smutno.

Uczy dziewczynkę dom rodzinny
Spowity w płaszcz z dzikiego wina
Kiedy się kończy czas dziecinny
Co w życiu liczyć się zaczyna.

Uczyła Ją Jej Mama śliczna
Że choćby szło ci jak po grudzie
Zawsze należy kochać ludzi
Zawsze należy wierzyć w ludzi.
Że pośród życia złych kolei
Wśród licznych najczarniejszych przeżyć
Im dalej jest ci do nadziei
Tym bardziej w nią należy wierzyć.

Zdjęcia domu w Komorowie wiszą dziś na ścianach szwajcarskiego domu Barbary – a w jej szwajcarskim ogródku kwitnie latem maciejka. Żeby było jak tam, w Komorowie... Losy Basi i Wojtka nieustannie się zazębiają, oboje „wysoko niosą ideały, zabrane z domu w dzikim winie“, choć każde z nich już swoją własną kroczy ścieżką. Bo niespokojny duch Basi nie pozwolił jej się cieszyć zbyt długo sukcesami scenicznymi i pięknie zapowiadającą się karierą – życie rzuciło ją na obczyznę, do Szwajcarii. Znowu szuka swojej drogi, swojej tożsamości i miejsca dla polskiej, rogatej duszy – i rzuca się w wir pracy dla Polaków w Szwajcarii, którym brakuje polskiego słowa żywego. W Domu Polskim w Zurychu organizuje cykliczne Wieczory Literackie, a potem zakłada Klub Miłośników Żywego Słowa, który dzisiaj świętuje 30. urodziny.

Basia jest szalenie odważna w dążeniu do celu i nie ma dla niej rzeczy niemożliwych – mogą być jedynie trudne do zdobycia. Nicnierobienie jest sprzeczne z jej naturą. Jest pracowita i uparta, ma niespożytą energię, zachłanność na życie i odporność na jego przeciwieństwa. Jest wymagająca i bezkompromisowa – zarówno wobec siebie, jak i innych, wyczulona na bezguście artystyczne i miernotę intelektualną, wyłapuje każdą fałszywą frazę. Wbrew smutkom i porażkom prze do przodu. Pada boleśnie, wstaje, otrzepuje kolana i żyje od nowa. A jednocześnie jest w niej wielka wrażliwość na sztuki piękne, zwłaszcza muzykę i poezję. Gustaw Holoubek napisał o niej: „Basia jest liryczna, tym typem liryzmu, który jest najprawdziwszy, bo bierze się z czułości dla świata”. Zwiewna, nieuleczalna romantyczka i wieczna dziewczyna z blond warkoczem – to, co jej w duszy gra, chowa w swoich wierszach. W tych wydanych i w tych niewydanych, pisanych do szuflady. W tych śpiewanych w spektaklach do muzyki Włodzimierza Nahornego i w tych czytanych przyjaciołom przy kominku i lampce wina. Sama o sobie mówi, że ma niesforny, trudny charakter. Ale na szczęście przyrzekła mi, że się nie zmieni. Jej brat zaś pisze tak:

A z naszą Basią co się dzieje?
Tak myślę, gdy się nad tym głowię
Że Basia nam się nie starzeje
Bo jest niezmiennie wierna sobie.

Rzecz przeto ujmę jak najprościej
I ze wzruszenia łzą na pysku
Nadal jej życzę tej wierności
I tego młodzieńczego błysku.

Nie tylko Klub Miłośników Żywego Słowa obchodzi w tym roku jubileusz 30-lecia. Również państwo Ahrensowie – Basia i Uwe – świętują w tym roku 30. rocznicę ślubu. „Za nami dola – niedola / Za nami drogi szmat“ – napisała Basia. Uwe pojawił sie w jej życiu dokładnie wtedy, kiedy powinien się pojawić. Spotkał ją pewnego wieczoru na koncercie i już nie pozwolił jej odejść.

W. Młynarski napisał: A że poniekąd wiersz ten płodzę / By słowa prawdy nie uronić / Spotkała Basia na swej drodze / Kogoś, kto kocha ją i chroni

Uwe pokochał, postawił ją mocno na ziemi i w obcym kraju stworzyli razem dom - ciepły, spokojny, pełen miłości, w którym niemiecka pozytywistyczna solidność Uwego miesza się z polskim, romantycznym duchem Barbary. “-Mój dom to Barbara, a tam, gdzie Barbara, tam Polska” – mówi Uwe. Wspiera ją we wszystkim, ich dom jest otwarty na polską kulturę. Na ścianie pejzaż nadniemeński, zdjęcia i pamiątki, Polska wyziera z każdego kąta. W salonie sławetna kanapa, prawdziwa Loża Mistrzów, na której siadali najwięksi polscy artyści przebywający z wizytą u Basi i Uwego. W ogródku - jakże by inaczej? - maciejka, a Basia i Uwe nucą sobie na dobranoc kołysanki Brahmsa na dwa głosy. Polsko-niemiecki dom na szwajcarskiej ziemi i jego gospodarze nie przestają mnie urzekać.

Są w Szwajcarii trzy polskie ambasady: jedna w Bernie, druga w Genewie i trzecia w Brugg - tutaj. Ambasada Żywego Polskiego Słowa w Szwajcarii. Ambasador tej placówki sprawuje swoją funkcję już 30 lat. To wyjątek wśród wszystkich ambasad na świecie.

Basiu, Ambasadorze Kultury Wysokiej,
W imieniu swoim, wszystkich Klubowiczów i wszystkich Twoich przyjaciół dziękuję Ci najpiękniej jak potrafię. Za wszystkie emocje, wzruszenia, słowa spod serca, za wszystkie podskórne drzazgi , za to, że w Twoim Klubie można mieć świadomość uczestnictwa w czymś ważnym i doskonale się przy tym bawić. I za to poczucie, że jesteśmy, mimo wszystko, z tej samej Polski.
Na zakończenie chciałbym jeszcze przypomnieć Twój wiersz o marzeniach: A o czym marzę? – Ach, marzenia... /Niech dzień za dniem spokojnie płynie / Niech popołudnie mnie przyjazne / Niech dobry wieczór nie ominie.

Zapewniam Cię, biorąc publiczność klubową na świadków – przed Tobą dziś bardzo przyjazne popołudnie i bardzo dobry wieczór!

Jerzy Czubak
3.12.2016

25-lecie Klubu Miłośników Żywego Słowa (1986 – 2011)

 
List Jubileuszowy.
Drodzy Państwo,

Wielokrotnie spotykałam się z opinią, że życie kulturalne nas Polaków mieszkających w Szwajcarii wymaga spotkań, na których zabrzmiałoby piękne polskie słowo w mistrzowskim wykonaniu.
Wychodząc na przeciw tej potrzebie, założyłam we wrześniu 1986 roku Klub Miłośników Żywego Słowa, który obchodzi w tym roku 25-lecie swojego istnienia.
Chciałabym podzielić się z Państwem impresją dotyczącą historii powstania Klubu.

We wrześniu 1986 roku po likwidacji lokalu DOMU POLSKIEGO w Zürichu stałego miejsca organizowanych wspólnie Wieczorów Literackich, zostałam zobligowana przez miłośników tych spotkań do ich kontynuacji w zmienionej formie.
Podczas ostatniego Wieczoru Literackiego w Domu Polskim w dniu 6 września 1986, pod tytułem: „Domek mały, chata skąpa, Polska swoi, własne łzy...” zaczerpniętym z dramatu Stanisława Wyspiańskiego „Wesele”, uczestnicy wieczoru wpisali się do księgi pamiątkowej.

Pozwolę sobie zacytować słowa mojej matki Magdaleny Młynarskiej, która zawsze utwierdzała mnie w przekonaniu, że promowanie Kultury Wysokiej to mój obowiązek: „...Piękny wieczór literacki w Domu Polskim zostaje w moim sercu głębokim wzruszeniem i nadzieją, że jego praca na chwilę tylko przerwana, wróci, aby nas wszystkich znów zgromadzić w miłości do Ojczyzny”.

Wtedy właśnie narodziła się idea powstania Klubu Miłośników Żywego Słowa.
Inauguracyjne spotkanie odbyło się w zabytkowym pałacyku w dzielnicy Gellert w Bazylei,
6 grudnia 1986 roku. Pierwszym gościem Klubu był Gustwaw Holoubek, który tak wpisał się do księgi pamiątkowej:
„Niezmiernie wzruszony i zaszczycony uczestnictwem w inauguracji życzę członkom Klubu duchowych i intelektualnych pożytków z obcowania z polską sztuką, z kultywowania tradycji rodzinnego domu...”
Od 1987 roku stałym miejscem spotkań stała się galeria „zur Hofstatt” w Oberfrick,
uplasowana w malowniczo położonym XVII wiecznym młynie.
Na skutek likwidacji galerii „Zur Hofstatt” w październiku 2001 roku, podjęłam decyzję
o przeniesieniu spotkań Klubowych do Pawilonu Koncertowego Villi Boveri w Baden.
W tym pięknym, nobilitującym nas miejscu spotykaliśmy się od marca 2002 do sierpnia 2010 roku. W 1994 roku odbyła się inauguracja „Małej Sceny” – młodszej siostry Klubu Miłośników Żywego Słowa, z siedzibą w Kornhaustheater w Baden. Obejrzeliśmy na niej wybitne spektakle teatralne i kabaretowe.
Kontynuacją tradycji spektakli „Małej Sceny” stała się od roku 2002 sala Cinema „ODEON” w Brugg, do której zapraszam Państwa na obchody Jubileuszu 25 lecia Klubu Miłośników Żywego Słowa. Cinema „ODEON” jest od marca 2011 roku stałym miejscem naszych spotkań.
Klub Miłośników Żywego Słowa i Mała Scena mają na swoim koncie 133 spektakle.

Dzięki Państwa zaangażowaniu, determinacji i wierności Kulturze Polskiej, mogliśmy wspólnie przez 25 lat stworzyć orbitę, o której Tadeusz Łomnicki powiedział „...że wciąga bezustannie coraz to nowe osoby z polszczyzną – ojczyzną, dzięki której rozpoznajemy się w tłumie.”
Dziękuję Wam za to!!!

Uroczystość Jubileuszową poprowadzi Wojciech Młynarski, który był orędownikiem powstania Klubu i na przestrzeni dwudziestu pięciu lat występował na jego scenie dwunastokrotnie, a uświetni ją recital wielkiej Damy polskiej piosenki - IRENY SANTOR.
Akompaniować będzie Czesław Majewski.

Patronem Honorowym Jubileuszu 25-lecia Klubu Miłośników Żywego Słowa, jest Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Bernie. 

BARBARA AHRENS-MŁYNARSKA

-> List Jubileuszowy (dokument PDF)

 

Zapraszam do zapoznania się z listą gości Miłośników Żywego Słowa na przestrzeni lat 1986 - 2011. Klub Miłośników Żywego Słowa i Mała Scena mają na swoim koncie 137 spektakle!!! (dokument pdf)

-> Lista Gości Klubu 1986 - 2011 

 

Laudacja Wojciecha Młynarskiego.


Szanowni Państwo,
Mam wielki zaszczyt i prawdziwą przyjemność wygłoszenia laudacji z okazji 25-lecia Klubu Miłośników Żywego Słowa w Szwajcarii. Jak doszło do powstania Klubu? Otóż, we wrześniu 1986 roku, na skutek splotu niesprzyjających okoliczności, doszło do likwidacji lokalu Domu Polskiego w Zurichu, gdzie organizowano cyklicznie Wieczory Literackie. Fakt ten napełnił serca bywalców prawdziwym smutkiem. Wieczory Literackie przynosiły bowiem mieszkającym poza krajem Polakom wartości nie do przecenienia: szeroko pojętą kulturę, a przede wszystkim – piękne, polskie, żywe słowo oraz możliwość spotkania przyjaciół, dyskusji, wymiany myśli. Teraz nagle miało tego zabraknąć.
Ale polska natura jest przekorna i natychmiast znalazła się grupa ludzi, która nie zaakceptowała tego stanu rzeczy. Ci ludzie postanowili założyć Klub Miłośników Żywego Słowa. Idea tego Klubu powstała już podczas ostatniego Wieczoru Literackiego w Zurichu. Godnym podkreślenia jest fakt, że Klub nie posiadał żadnej biurokracji, ludzie zabiegani i mieszkający w różnych miastach absolutnie nie mieli na to czasu. Obowiązków jednoosobowego kierowania Klubem podjęła się moja Siostra – Barbara Młynarska-Arhens.
Pamiętam jak bardzo Siostra moja fakt ten przeżywała. Występowałem wtedy w Niemczech, Siostra specjalnie przyjechała do mnie, żeby sprawę obgadać. Bardzo gorąco namawiałem Ją, by zajęła się tą działalnością. Nie byłem, oczywiście, jedyny, Basia miała i ma dar gromadzenia wokół siebie ludzi ufających Jej, czekających na to, by od strony kulturalnej wydarzyło się coś ciekawego. Podstawą działalności Klubu miał być kontakt z krajem, możliwość bezpośredniego obcowania z artystami kreującymi w kraju kulturę wysoką. Możliwości Klubu były ograniczone, Basia szukała więc kontaktu z pojedynczymi artystami, ale za to z najwyższej półki.
6 grudnia 1986 roku w Pałacyku w dzielnicy Gellert w Bazylei odbyło się pierwsze spotkanie Klubu Miłośników Żywego Słowa. Pierwszym Gościem był Gustaw Holoubek, który tak wpisał się do księgi pamiątkowej: „Niezmiernie wzruszony i zaszczycony uczestnictwem w inauguracji, życzę członkom Klubu duchowych i intelektualnych pożytków z obcowania z polską sztuką, z kultywowania tradycji rodzinnego domu.” Gustaw Holoubek zawiesił poprzeczkę wysoko, ale dziś powiedzieć można, że Klub Miłośników Żywego Słowa sprostał temu wyzwaniu. Rozpoczął i kontynuował swą działalność.
Najpierw króciutki rys historyczny: od 1987 roku miejscem spotkań stała się Galeria „Zur Hofstatt” w Oberfrick, od października 2001 przeniesiono spotkania klubowe do Pawilonu Koncertowego Villi Boveri w Baden. W 1994 roku odbyła się inauguracja Małej Sceny z siedzibą w Kornhaus Theater w Baden. Od 2002 roku Klub spotyka się w Sali Cinema Odeon w Brugg.
25 lat działalności, 133 spektakle – zastanówmy się, jak to w ogóle jest możliwe? Zaryzykowałbym twierdzenie, że Basia prowadziła i prowadzi ten Klub ze szczególną energią i entuzjazmem. Wkłada weń całą miłość do polskiej poezji, literatury, dramatu, piosenki czy kabaretu, wyniesioną jeszcze z bogatych tradycji rodzinnych. A do polskiego romantyzmu Basia dodaje jeszcze szwajcarski pozytywizm. Klub funkcjonuje rytmicznie, nie miewa przestojów i nie zasłania się tak zwanymi trudnościami obiektywnymi. Dodać do tego należy, że Basia uważnie sondowała gusty i oczekiwania Klubowiczów, a oferta składana przez Nią była atrakcyjna i różnorodna.
I jeszcze rzecz najważniejsza – finalnie wyborem Basi kierował zawsze Jej własny gust. Obserwuję działalność Klubu przez cały czas jej trwania i doprawdy nie stwierdziłem ani razu, aby gust Basi obniżył się choć trochę w stosunku do zawieszonej kiedyś przez Gustawa Holoubka poprzeczki. Nie wspomnę tu już o
mnóstwie listów, telefonów, rozmów, namów i uruchamiania wszelkich koneksji, aby ważną osobę dla Klubu pozyskać. A lista pozyskanych jest świetna i długa. Nie wymienię tu wszystkich, więc w skrócie:
z pisarzy, poetów, publicystów, dziennikarzy: Barbara Wachowicz, Olga Tokarczuk, Agnieszka Osiecka, Hanna Krall, Joanna Olczak-Ronikier, Stefan Chwin, Tadeusz Konwicki, Ryszard Kapuściński, Jan Nowak Jeziorański, Stefan Kisielewski, Jeremi Przybora;
z historyków: Aleksander Gieysztor, Władysław Bartoszewski, Jacek Woźniakowski;
z reżyserów teatralnych i filmowych: Erwin Axer, Aleksander Bardini, Krzysztof Zanussi;
aktorki teatralne, filmowe, estradowe: Maja Komorowska, Teresa Budzisz- Krzyżanowska, Zofia Kucówna, Ryszarda Hanin, Anna Polony, Anna Seniuk, Barbara Krafftówna, Magdalena Zawadzka, Ewa Wiśniewska, Joanna Szczepkowska, Irena Kwiatkowska, Beata Tyszkiewicz;
aktorzy teatralni, filmowi, estradowi: Gustaw Holoubek, Tadeusz Łomnicki, Andrzej Łapicki, Zbigniew Zapasiewicz, Andrzej Szczepkowski, Krzysztof Kolberger, Jan Englert, Jerzy Trela, Janusz Gajos, Ignacy Gogolewski, Wiesław Gołas, Wiesław Michnikowski, Marek Kondrat, Jerzy Zelnik, Piotr Machalica;
artyści kabaretowi i estradowi: Hanna Banaszak, Irena Santor, Halina Kunicka, Alicja Majewska, Łucja Prus, Magda Umer, Grzegorz Turnau, Jacek Fedorowicz, Stanisław Tym.
Ileż to wieczorów wzbogacających duchowo, poważnych, dramatycznych, czy szczerze zabawnych! I wszystko dźwięczące najpiękniejszą Ojczyzną- polszczyzną. I jeszcze bardzo ważny fakt – ta świadomość, że ten ktoś ważny, wybitny przyjechał specjalnie w gościnę do Klubu, aby wykreować magiczny seans swojej mądrości, swojej poezji, swego talentu. Przywiózł swoją Polskę, która dzięki językowi i kulturze jest jedna i niepodzielna.
A nad wszystkim czuwał dobry duch tych spotkań – Basia Młynarska Arhens. Jej entuzjazm i Jej trud. Należą się Jej za to wielkie gratulacje i podziękowania. Dodałbym tu jeszcze, że działalność Klubu otacza opieką i wspiera polska ambasada. Od trzech lat spektakularnie wspiera działalność Klubu Prezes firmy Amcor – Jerzy Czubak. I rzecz niezmiernie ważna, wręcz zasadnicza – ten Klub wychował sobie niezmiernie chłonną, wymagającą, a jednocześnie wspaniale reagującą widownię. Stwierdzam to po sobie, bo wielokrotnie miałem zaszczyt dla Klubu występować.
Mówiąc prościej – bez Państwa nic by nie było.
Czas nie stoi w miejscu, w kraju pojawiają się coraz to nowe osobowości literackie, muzyczne, wykonawcze. A Klub Miłośników Żywego Słowa patrzy na nich z ciekawością i rad jest ich na pewno u siebie ugościć. Życzę, aby w przyszłości ta gościna miała miejsce jak najczęściej. I żeby Basi nie brakowało energii, by te spotkania organizować!

Wojciech Młynarski

Laudacja Wojciecha Młynarskiego (dokument PDF)

 

Księga Jubileuszowa

Fragmenty wpisów do Księgi Pamiątkowej i listów przesłanych pocztą elektroniczną z gratulacjami i życzeniami z okazji Jubileuszu 25-lecia Klubu Miłośników Żywego Słowa.
 

Szanowna Pani Barbaro, dla Pani, Pani Małżonka, entuzjastów i przyjaciół Klubu Miłośników Żywego Słowa życzymy z okazji 25 – lecia wytrwałości i powodzenia w pielęgnacji polskiej Kultury wśród szwajcarskiej Polonii i Polaków oraz Szwajcarów. Dziękujemy za wszystko czego dokonali Państwo dotychczas gratulując spektakularnych efektów.

Jarosław Starzyk – Ambasador RP

Iwona Starzyk.

 

Wielce Szanowna Pani Basiu, z olbrzymią atencją i niecierpliwością śledzę Pani cudowne działania na rzecz promocji Polski, języka i kultury naszej. Jest Pani niepodważalnym Ambasadorem Polski w Szwajcarii. Dziękuję! Dziękuję...za tę naszą „małą Polskę” w Szwajcarii.

Ambasador Remigiusz A. Henczel

Stały Przedstawiciel RP przy Biurze ONZ w Genewie.

 

Kochana Siostro Basiu, nie ma takich słów, które mogłyby stosownie opisać wspaniałość Twojego sukcesu. Krzewiąc zdala od Polski polską kulturę, literaturę i poezję wcialałaś w życie to, co Profesor Kotarbiński opisał w Traktacie o Dobrej Robocie. A przecież wiem, że to nie koniec Twoich aspiracji. A ja Siostrzyczko jestem z Ciebie bardzo, ale to bardzo dumny.

Wojciech Młynarski.

 

Basiu Kochana, najpierw dziękuję za zaproszenie do koncertu z okazji Twojej pracy. To dla mnie zaszczyt, że chociaż w ten sposób mogłam się przyłączyć do podziękowań za Twój trud, upór włożony w kreowanie polskiej Kultury. Jesteś wielka!!!

Twoja Irena Santor.

 

Droga Basiu, z okazji pięknego, srebrnego Jubileuszu Klubu Przyjaciół Żywego Słowa przyjmij najlepsze gratulacje oraz wyrazy podziękowania, uznania i podziwu za tę niestrudzoną pracę, pełną inwencji i niezwykle interesujących wyborów. Wielkie podziękowania należą się także wszystkim osobom wspierającym Ciebie pomysłami, pracą i funduszami. Do tego grona należy przede wszystkim wspaniały Twój mąż Uwe– a także Klubowicze, którzy wiernie towarzyszą Ci w kształtowaniu i rozwijaniu działalności. Wielka to radość, że polskie słowo, po tych trudnych latach służenia w kraju ideologii, kiedy je krępowano i przeinaczano jego sens, jest wolne. Do Szwajcarii, za Twoim pośrednictwem, docierało ono zawsze w swoim prawdziwym znaczeniu, budując autentyczną więź w środowisku Polonii i umożliwiając zachowanie piękna polskiej mowy.

Mieczysław Sokołowski.

Naczelnik Wydziału do Spraw Polonii i Polaków za Granicą w MSZ i były konsul RP w Bernie

 

Basiu kochana, wraz z moimi żyjącymi nieżyjącymi już, niestety, kolegami składam Ci pokłon, a w roku Jubileuszu wysyłam tych parę Miłoszowskich strof dla wzmocnienia ducha:
"Moja wierna mowo,
może to ja jednak powinienem ciebie ratować?
Więc dalej będę stawiać przed Tobą miseczki z kolorami,
Jasnymi i czystymi jeżeli to możliwe.
Bo w nieszczęściu potrzebny jest jakiś ład, czy piękno."

Jerzy Zelnik.

 

Basiu, ogromnie Ci dziękuję, że mogłem być gościem i wybrańcem. Składam Ci serdeczne gratulacje, bo wyczyn Twój i Twoja piękna 25 letnia praca i pasja zasługują na najwyższe uznanie.

Jacek Bończyk.

 

Basiu, gratuluję! To fantastyczne, co robisz. Jesteś przeciwwagą dla szwajcarskiego franka, ostatnio w Polsce tak znienawidzonego.

Michał Ogórek.

 

Basiu Kochana! Najserdeczniej gratuluję wspaniałego Jubileuszu. Nieustannie podziwiam Twój upór, determinację, a co najważniejsze osiągnięcia. 133 spektakle pokazane w ciągu 25 lat na obczyźnie to nie byle co. Bo to nie tylko „ludzkość serdeczna”, ale i powołanie i ciężka praca. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam Cię poznać Basiu. Jesteś wspaniała!!!

Anna Szałapak.

 

Kochana Basiu, Jaka to piękna historia Twojej działalności! Gratuluję Ci z całego serca zapału i wytrwałości w pokonywaniu – zapewne wielu – przeszkód na drodze do celu. Trzeba mieć wielkie serce i ogromną wiarę w słuszność walki o utrzymanie polskiego ducha w narodzie. Ty to wszystko masz i dlatego możesz się pochwalić taką wspaniałą kartą w Twoim życiorysie.

Profesor Magdalena Rezler – Niesiołowska.

 

Basiu... piękne wieści! Gratuluję! Rzeknę krótko... Słowo, jego piękny staranny kształt, niematerialna, niby krucha, ale to potężna rzeczywistość. Ma wielką siłę sprawczą. W nim nasza opowieść...W nim pamięć i nasz duch... Swoją pracą hodowcy (swoim polskim ogródkiem w Helwecji) wykonujesz kawał szlachetnej roboty, nie do przecenienia! Niech się tam u Ciebie – pięknie mówi, śpiewa, opowiada...

Leszek Długosz.

 

Basieńko, dla nas wszystkich, którym dajesz tyle radości, wzruszeń, których wychowujesz, strofujesz, chwalisz, pomagasz nie oszaleć w tym świecie, dajesz chwilę wytchnienia od tempa, stressu hałasu i braku kultury. Trwaj i rządź

Małgosia i Piotr Lityńscy.

 

Kochana Pani Basiu, życzę sił i jeszcze raz sił, oraz oczywiście Wiary, Nadziei i Miłości

Joanna Kondracka.

 

Droga Barbaro, dziękuję jeszcze raz za wzruszenia i przeżycia artystyczne. Tym razem było to również Twoje święto, więc cieszyłam się razem z Tobą. To ogromny sukces, oraz próba sił i woli. Dla mnie jesteś wspaniałym potwierdzeniem, że jak działać to z pasją i zaangażowaniem... Opiekuj się nami i nie pozwól nam zasnąć lub zapomnieć...

Agnieszka Bryndal.

 

Droga Basiu, pięknie było – i to Ci chciałam powiedzieć i za to jeszcze raz podziękować. Brawa dla Uwe, który ze stoickim spokojem przyjmuje Twoje pomysły, akcje, nerwy itp. I dla Ciebie za kulturę sceniczną, Twoją, nie tylko Twoich gości!!!

Ola i Witek Filipowicz.

 

Kochana Basiu, jeszcze raz z całego serca gratulujemy Ci Jubileuszowo. Podziwiamy Twoją wytrwałość. Twoje zmagania i Twoją pasję. Podziwiamy Twój dar zaszczepienia nawet i u obcokrajowców zamiłowania do Polski, polskiej muzyki, słowa.

Bianka Chilla i Lutz Freiwald.