Archiwum 2021

 2021  2020  2019  2018  2017  2016  2015  2014  2013  2012  2011  2010  2009  2008  2007  2006  2005  2004  2003  2002  2001  2000  1999  1998  1997  1996  1995  1994  1993  1992  1991  1990  1989  1988  1987  1986

Rok 2021 - XXXV sezon artystyczny

Warszawa, 2021 roku:
Barbara Ahrens-Młynarska została wybrana do nagrody Złoty Laur Akademii Mistrzów Mowy Polskiejwiecej...

Artur Barciś

 

„ABS” - czyli Artur Barciś Show” - spektakl kabaretowy.

Wykonawcy:
aktor Artur Barciś,
pianista: Marek Zalewski,
akordeonista: Mariusz Ambrożuk.

19 czerwca 2021
 


Strona Artura Barcisia >>

Wikipedia: Artur Barciś >>

Joanna Olczak: Aktorstwo, egotyzm i erotyzm

 

„Jaki jestem szczęśliwy!” - tymi słowy rozpoczął swój występ, na scenie Odeonu w Brugg, Artur Barciś patrząc na teatralną salę wypełnioną po brzegi (owszem, dostępna była tylko połowa widowni, ale ta połowa była wypełniona po brzegi!). Nieczęsty widok przez ostatnie kilka miesięcy. Szczęśliwy był zatem i artysta na scenie, i towarzyszący mu muzycy, i publiczność. Układ doskonały. Barbara Młynarska powitała gości przypominając, że tym razem przerwa między naszymi klubowymi spotkaniami wynosiła bezlitosne 10 miesięcy.

Zatem „kurtyna w górę, zaczynamy show!”. Wreszcie możemy się nasycić.

Artur Barciś rozpoczął z ogniem. Niezrównana energia, temperament, werwa. Precyzja, warsztat, dykcja. Barciś to 150 procent aktora w aktorze. Program „Artur Barciś Show”, z którym artysta przyjechał do Klubu Żywego Słowa jest trochę recitalem, trochę kabaretem, trochę monodramem, trochę stand up’em… Występ składa się z improwizowanych (jak wiadomo najlepsza improwizacja to ta wyćwiczona i zaplanowana) opowieści artysty na temat jego drogi do aktorstwa, zdawania na studia do łódzkiej Filmówki, debiutu, grania w teatrze, ubarwionych niezliczoną ilością teatralnych anegdot i smaczków. Wisienkami na torcie były znakomite piosenki z tekstami Marcina Sosnowskiego i Wojciecha Młynarskiego (przy akompaniamencie pianisty Marka Zalewskiego i akordeonisty Mariusza Ambrożuka, świetnych muzyków z Teatru im. Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim).

Młynarski napisał kiedyś prześmiewczo, że piosenka aktorska to jest „śpiewanie siłą woli”. Artur Barciś oprócz siły woli, ma jeszcze głos, dykcję, a przede wszystkim traktuje każdą piosenkę jak mały teatr. Dlatego trudno nazwać show Barcisia teatrem jednego aktora, bowiem mieliśmy okazję w czasie dwóch godzin spektaklu zobaczyć wiele jego twarzy, i te zabawne, i te liryczne. Artysta w każdej piosence wcielał się w inną postać, a to w aktora zjadanego przez tremę, a to znudzonego ćwiczeniami aparatu mowy, natomiast w piosence „Jak artyści szli do nieba” zarówno w teatralnego amanta, jak i nieudacznika wnoszącego na scenę halabardę. Kiedy zdjął zabawny kapelusik i frymuśną muszkę pokazał nam zmęczoną upałem, występem i życiem twarz everymana. Komizm i tragizm. „Kurtyna w górę, zaczynamy show!”.

Tego typu występ nie może obyć się bez żywego kontaktu z publicznością. Barciś dwoił się i troił, włączał nas do zabawy, prosił, byśmy śpiewali z nim zabójcze „treść, Sierpc, sierść” coraz szybciej, szybciej i szybciej, zachęcał byśmy robili minę „mrówki” do słodko-gorzkiej piosenki Młynarskiego, prowokował, byśmy podpowiadali, reagowali, włączali się. Aktor ma niezrównany talent do nawiązywania kontaktu z publicznością.

Jego występ został skomponowany z wyczuciem dramaturgii, zabawne anegdoty przeplatały się z piosenkami, by znaleźć swój finał w dramatycznej i wzruszającej pieśni Wojciecha Młynarskiego „Zagrać siebie”. Aktorstwo to piękny i okrutny zawód, aktor zakłada coraz to inne maski, ale po zejściu ze sceny, zmyciu makijażu, zdjęciu kostiumu patrząc w lustro w garderobie widzi… siebie, po prostu. Człowieka.

Jednak Artur Barciś nie chciał kończyć melancholijnym akcentem. „Trudno wyczuć, kiedy w szatni płaszcz zostanie przedostatni…”, dlatego żartom i opowieściom nie było końca. Dowcip, kabaret, anegdota okazują się znakomitym papierkiem lakmusowym, który pokazuje jak zmienia się nasz sposób myślenia i widzenia pewnych spraw i ludzi…. momentami śmiech zamieniał się w zakłopotanie, jak na przykład przy historyjce o otyłej diwie operowej.

„W dobrym kabarecie jest miejsce na wszystko, na satyrę, na patos, na tango milonga, na cynizm, na klowna idiotyzm, na erotyzm, egotyzm i patriotyzm” - pisał Marian Hemar. „Artur Barciś Show, czyli ABS” wpisuje się w tę definicję. Był to idealny program na upalne popołudnie, który wprawił całą naszą połowę widowni w wyśmienite humory do tego stopnia, że zapomnieliśmy nawet o obligatoryjnych maskach na twarzach. Oklaski nie miały końca. Gość bisował dwa razy, mimo upału i zmęczenia. Rozbudziliśmy w sobie apetyt na więcej. A wieczorem Polska zremisowała z Hiszpanią 1:1.

Czyż to nie piękna inauguracja po-covidowego, 35-tego, sezonu Klubu Żywego Słowa?

Joanna Olczak