Witam

Barbara Ahrens – Młynarska Klub Miłośników Żywego Słowa - polska kultura w Szwajcarii.

Miejsce spotkań: Cinema ODEON – Bahnhofplatz 11, 5200 Brugg AG (naprzeciwko dworca) Szwajcaria.


Kalendarz Spotkań Klubu Miłośników żywego Słowa na rok 2020

> Kalendarz 2020


 

Sobota – 25 kwietnia 2020, godzina 15.00

Inauguracja XXXIV sezonu artystycznego.

Recital aktorki i wokalistki Olgi Bończyk pt: „Piosenki z klasą”.


 

Sobota – 6 czerwca 2020, godzina 15.00

„ABS” – czyli „Artur Barciś Show” – popołudnie kabaretowe.

Wykonawcy - aktor: Artur Barciś, pianista: Marek Zalewski,

akordeonista: Mariusz Ambrożuk.


 

Sobota – 12 września 2020, godzina 15.00

Anna Seniuk w monodramie Sàndora Màrai

pt. „Księga ziół, czyli myśli różne”.


 

Sobota – 28 listopada 2020, godzina 15.00

Aktorka Teatru STU z Krakowa -

Beata Rybotycka w recitalu pt.”Widzialność marzeń”.

Przy fortepianie: Konrad Mastyło.

 

Agnieszka Kamińska: Pamiętajmy o poetach.

 


 

Fotografia: Kamil Jellonek. Obróbka zdjęcia: Ewa Metelska

To nie listopadowa aura nadała temu sobotniemu popołudniu wieczorowy nastrój. W magicznej przestrzeni Teatru Odeon przygasły światła i w gronie przyjaciół Barbary Młynarskiej przenieśliśmy się do zadymionych wnętrz SPATIFu z lat 60. i 70. Ale tylko na chwilę. Do momentu, kiedy na scenę wyszli oni. Spod palców Wojciecha Borkowskiego popłynęły pierwsze dźwięki muzyki, a Piotr Machalica swoim ciepłym, głębokim głosem przypomniał nam, że słuchając utworów Jonasza Kofty, tak naprawdę słuchamy o sobie i naszym świecie dzisiaj. Bo tu przecież co zdanie, to prawda. Kiedy po gromkich brawach publiczności na pierwszy bis (a było ich aż trzy) wybrzmiał flagowy przebój "Pamiętajcie o ogrodach", wiedzieliśmy już, że nic się nie zmieniło i nadal "tak trudno być poetą". Dlatego o poetach zapominać nam nie wolno.

 

Rozmowa z Piotrem Machalicą

Niektóre teksty znamy na pamięć, często nawet nie zdając sobie sprawy, że są jego. Czy swoim recitalem chce Pan przypomnieć nam o Jonaszu Kofcie?

Nie chcę nazywać tego recitalem ani koncertem. To jest wieczór poświęcony Jonaszowi Kofcie, a właściwie mój bardzo osobisty hołd złożony jego twórczości. Bo dzisiaj nikt już tak nie pisze. On był i jest jednym z tych wielkich i wspaniałych, jak Jeremi Przybora, Agnieszka Osiecka czy Wojciech Młynarski. Jednak zbyt szybko się z nami pożegnał i sobie powędrował. Naszym zadaniem jest o nim przypominać.

Pamiętam dokładnie, kiedy odchodził Kabaret Starszych Panów, na którym ja się wychowałem. To był 1989 rok i Magda Umer wymyśliła, że podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu zrobi koncert pt. „Zimy żal”, z udziałem już bardzo wówczas wiekowego Jeremiego Przybory.  -> więcej

 

Alicja Albrecht

 

Kliknij, by powiększyć

Jerzy Sosnowski, Barbara Ahrens-Młynarska, Alicja Albrecht


 

Fotografie: Kamil Jellonek. Obróbka zdjęć: Ewa Metelska

Joanna Olczak: MŁYNARSKI NIE SCHODZI ZE SCENY

 

Talent może być czasem przebaczony, geniusz nigdy – napisał kiedyś George Gordon Byron.

Zdanie to kołatało mi się po głowie podczas oglądania filmu „Młynarski. Piosenka finałowa” w reżyserii Alicji Albrecht, który mieliśmy okazję obejrzeć w Klubie Miłośników Żywego Słowa w sobotę 19 października. My, Klubowicze oraz krewni i znajomi królika, jesteśmy szczęściarzami. Dzięki Barbarze Młynarskiej Wojciech Młynarski wydaje się nam kimś bliskim. Kimś zawsze obecnym. Czy to w interpretacji Piotra Machalicy, czy, jak w minioną sobotę, na ekranie, czy w barwnych, przepełnionych emocjami, wspomnieniach siostry.

Tym razem klubowa scena Odeon w Brugg zmieniła się w kino. Pierwsze ujęcie filmu: stopy w wielkich płetwach. Młody Wojciech Młynarski. Przystojny. Pełen energii. Z tym swoim szelmowskim uśmiechem. Cięcie. Starszy pan, mówi powoli, z trudem jakby słowa musiał na nowo wynajdywać z zakamarków pamięci. To zestawienie: młodości i starości, zdrowia i choroby, energii i zmęczenia stanowi osnowę filmu Alicji Albrecht. Życie i twórczość Wojciecha Młynarskiego mogłoby posłużyć za kanwę nie jednego filmu, ale wieloodcinkowego serialu. Dlatego Alicji Albrecht należą się duże brawa za umiejętność stworzenia skondensowanego i spójnego obrazu Artysty w niewiele ponad godzinnym dokumencie. Widzimy w filmie plejadę artystek i artystów, przyjaciół, znajomych, współpracowników Wojciecha Młynarskiego, mamy zabawny i nostalgiczny obraz peerelowskiej Polski, mamy przegląd jego największych przebojów.

 > ciąg dalszy

Joanna Olczak: MŁYNARSKI NIE SCHODZI ZE SCENY

 

Talent może być czasem przebaczony, geniusz nigdy – napisał kiedyś George Gordon Byron.

Zdanie to kołatało mi się po głowie podczas oglądania filmu „Młynarski. Piosenka finałowa” w reżyserii Alicji Albrecht, który mieliśmy okazję obejrzeć w Klubie Miłośników Żywego Słowa w sobotę 19 października. My, Klubowicze oraz krewni i znajomi królika, jesteśmy szczęściarzami. Dzięki Barbarze Młynarskiej Wojciech Młynarski wydaje się nam kimś bliskim. Kimś zawsze obecnym. Czy to w interpretacji Piotra Machalicy, czy, jak w minioną sobotę, na ekranie, czy w barwnych, przepełnionych emocjami, wspomnieniach siostry.

Tym razem klubowa scena Odeon w Brugg zmieniła się w kino. Pierwsze ujęcie filmu: stopy w wielkich płetwach. Młody Wojciech Młynarski. Przystojny. Pełen energii. Z tym swoim szelmowskim uśmiechem. Cięcie. Starszy pan, mówi powoli, z trudem jakby słowa musiał na nowo wynajdywać z zakamarków pamięci. To zestawienie: młodości i starości, zdrowia i choroby, energii i zmęczenia stanowi osnowę filmu Alicji Albrecht. Życie i twórczość Wojciecha Młynarskiego mogłoby posłużyć za kanwę nie jednego filmu, ale wieloodcinkowego serialu. Dlatego Alicji Albrecht należą się duże brawa za umiejętność stworzenia skondensowanego i spójnego obrazu Artysty w niewiele ponad godzinnym dokumencie. Widzimy w filmie plejadę artystek i artystów, przyjaciół, znajomych, współpracowników Wojciecha Młynarskiego, mamy zabawny i nostalgiczny obraz peerelowskiej Polski, mamy przegląd jego największych przebojów.

 > ciąg dalszy

Wpis Olgi Tokarczuk do księgi Klubowej

 

Laureatka literackiej nagrody Nobla 2018

- Olga Tokarczuk,

była gościem Klubu Miłośników Żywego Słowa w roku 1999.

 


Basiu,


jak to jest, że jedzie się przez pół Europy, żeby dawać, a dostaje się tylko?

Jak to jest, że tak daleko od Polski jest się w Jej samym środku?

Że pierwszy raz spotkani - stają się bliskimi przyjaciółmi?

Takie to rzeczy dzieją się w Bazylei w Twoim domu i wśród Twoich przyjaciół.

Z podziwem, niedowierzaniem i miłością

Olga Tokarczuk.

28.03.1999

 

Fotografie Olgi Tokarczuk z archiwów prywatnych Barbary Ahrens - Młynarskiej